Rozważania o św. Józefie na marzec

Wprowadzenie

Z Ewangelii dowiadujemy się, że św. Józef był człowiekiem prostym, skromnym i ubogim, mimo że pochodził z królewskiego rodu Dawida. Mieszkał w małym galilejskim miasteczku Nazaret, gdzie wykonywał zawód cieśli. Już jako młody człowiek wyróżniał się pobożnością i szlachetnością. O jego wielkości zadecydował fakt, że Bóg wybrał go na ziemskiego opiekuna dwóch najświętszych Istot Jezusa – swego Syna – i Maryi, Jego Matki. Dzięki misji, którą miał pełnić, św. Józef przewyższa godnością wszystkich świętych – zwłaszcza dlatego, że był przybranym ojcem Syna Bożego.
Wyznaczone mu z woli Bożej zadanie wypełnił najdoskonalej. Był kochającym, wiernym małżonkiem, wzorowym ojcem, żywicielem i obrońcą Świętej Rodziny.
W codziennych rozważaniach będziemy się przyglądać pięknej postaci św. Józefa. Będziemy podziwiać jego czystość, prostotę, pokorę, a także miłość i ofiarne poświęcenie w trudnych okolicznościach życia oraz wiarę i męstwo w różnych przeciwnościach i niebezpieczeństwach. Święty Józef będzie nas uczył, jak kochać Boga i całkowicie Mu zaufać oraz jak służyć bliźnim, szczególnie najbliższym.
Tak przeżywane nabożeństwo marcowe z pewnością zachęci nas do częstego uciekania się pod opiekę tego niezawodnego Patrona. Stanie się on naszym najlepszym orędownikiem w trudnościach i kłopotach.

1 marca

Spotkanie z Maryją

Pewnego dnia spotkał Maryję. Nie wiemy, w jakich okolicznościach to nastąpiło, ale z pewnością Bóg sam wybrał odpowiedni czas i miejsce. To spotkanie było wstępem do największego wydarzenia w dziejach zbawienia – wcielenia Boga.
Maryja miała wówczas około czternastu lat; w tamtych czasach był to wiek odpowiedni do małżeństwa. Józef mógł mieć około dwadzieścia pięć lat. On widział w Maryi dobrą, pobożną i pracowitą dziewczynę. Ona dostrzegła w Józefie religijnego, zaradnego i zdolnego do poświęceń młodego człowieka. Spośród rówieśników wyróżniały go zalety charakteru i umysłu. Być może oboje odznaczali się również urodą. Pod względem pochodzenia i majętności także istniało między nimi podobieństwo: oboje wywodzili się z rodu Dawidowego i byli ubodzy.
Poznali się, a z czasem naturalna wzajemność uczuć przerodziła się w głęboką miłość. Zbliżyły ich zgodność upodobań i wyjątkowe zalety charakterów. Józef coraz lepiej dostrzegał i doceniał piękno duchowe i wielkość łaski Bożej w Maryi. Jak każdy młody człowiek miał zamiar założyć rodzinę. Spośród znanych sobie dziewcząt wybrał tę która przewyższała wszystkie inne.
Po pewnym czasie wyznali sobie uczucia i gdy Józef się oświadczył, został przyjęty z radosną prostotą. Być może wtedy wyjaśnili sobie bardzo delikatny problem dziewiczego małżeństwa. Wiemy bowiem z najdawniejszych tradycji, że Maryja uczyniła ślub czystości. Teraz więc zwierzyła się Józefowi z tej najbardziej osobistej sprawy, że kocha go i chce zostać jego żoną, ale pragnie równocześnie całkowicie należeć do Boga.
Łaska Boża sprawiła, że Józef zgodził się na ten niezwykły warunek, aby wspólne życie wprowadzić w czystości. Zrozumiał, że zadaniem człowieka jest nie tylko być ojcem czy matką, lecz że można również służyć Bogu w sposób inny, pełniejszy, oddając duszę i ciało do dyspozycji Stwórcy.
Zgoda Józefa na związek małżeński, którego źródłem i spójnią miała być wyłącznie więź duchowa, była czymś bardzo znaczącym. Od tej chwili ten, który będzie zastępować Synowi Bożemu Boga Ojca na ziemi, rozpoczął swój udział odwiecznym planie zbawienia.

  • Czy potrafię dostrzec w drugim człowieku piękno duchowe, czy raczej zwracam uwagę na inne szczegóły: urodę, zajmowane stanowisko, stan majątkowy?
  • Czy zdarzyło mi się spotkać kogoś, kto zmienił na lepsze moje myśli, poglądy i postępowanie?
  • Czy spotykając innych ludzi, wywieram na nich dobry wpływ?
  • Czy w innych ludziach umiem dostrzec Chrystusa i czy staram się im służyć?
  • Jakie są nasze spotkania w kręgu rodziny, przyjaciół i znajomych? Czy są to spotkania w duchu Bożej miłości?

Modlitwa

Święty Józefie, Twoje spotkanie z Maryją zbliżyło Cię bardziej do Boga. Pomóż mi, bym w  swoim życiu jak najczęściej szukał spotkania z Maryją na modlitwie oraz żeby nasze spotkania z innymi ludźmi przebiegały w duchu miłości Bożej i dawały okazją do szerzenia dobra. Amen.

2 marca

Zaślubiny

Józef i Maryja zawarli związek małżeński podczas uroczystości zwanej zaślubinami. Podobnie jak nowożeńcy w Kanie galilejskiej i inne pary młodych ludzi wymienili wzajemne zobowiązania i złożyli przyrzeczenie wspólnego życia. Ceremonia zaślubin odbyła się w gronie zaproszonych gości: krewnych, przyjaciół i znajomych. Uroczystość kończyła się ucztą weselną – skromną, bo obie rodziny nie były zamożne. Od tej chwili Najświętsza Dziewica została prawną małżonką Józefa, chociaż jeszcze nie przyszła do domu swego męża. Miało to nastąpić dopiero za rok, jak nakazywał ówczesny zwyczaj. Józef zaś został mężem Tej, która miała stać się Matką Boga.
Wydawać by się mogło niezrozumiałym, że Maryja, chociaż postanowiła pozostać dziewicą, zdecydowała się na małżeństwo. Była to jednak konieczność, bowiem się środowisko, w którym żyła, nie znało i nie praktykowało idei dziewiczego poświęcenia się Bogu. W narodzie izraelskim kolejne pokolenia żyły tęsknotą i oczekiwaniem na przyjście Mesjasza. Każda młoda dziewczyna wychodziła za mąż, mając nadzieję że właśnie ona zostanie Jego matką. Każdy młodzieniec spodziewał się, że w jego rodzinie przyjdzie na świat obiecany przed wiekami Król Żydowski. Założenie rodziny i posiadanie licznego potomstwa były uważane za dowód Bożego błogosławieństwa.
Wobec takich okoliczności Maryja postąpiła tak, jak nakazywało prawo zwyczajowe. Doznała szczęścia, znajdując w Józefie kogoś, kto Ją zrozumiał i ukochał czystość tak samo jak Ona. Maryja, będąc  małżonką Józefa bez żadnej ujmy dla swej czystości, mogła zostać dziewiczą Matką Syna Bożego. Dzięki Bożej Opatrzności Józef pomógł jej wypełnić tę misję. On, wybrany przez Boga, sam dokonał najlepszego wyboru. Stał się wiernym towarzyszem, przyjacielem i świadkiem czystości serca Maryi oraz żywicielem Bożego Dzieciątka, które miała dać świat dać światu.

  • Czy zdaję sobie sprawę z doniosłości sakramentu małżeństwa?
  • Czy jestem przekonany o tym, że małżeństwo realizuje się przez ofiarną służbę rodzinie?
  • Czy wiem, że celem małżeństwa jest przyjęcie i należyte wychowanie dzieci, a nie egoistyczna miłość we dwoje?

Modlitwa

Święty Józefie, uproś nam u Jezusa, Twego przybranego Syna, aby Twój wspaniały przykład jako narzeczonego pociągał serca młodych do naśladowania Ciebie i do ukochania Boga jako jedynego celu naszej miłości. Amen.

3 marca

Dramatyczne przeżycie

Józef przeżył bolesną rozterkę wewnętrzną, gdy spostrzegł, że Maryja ma zostać Matką. Maryja zachowywała milczenie w tej sprawie, bo szanowała tajemnicę Bożą i nie była upoważniona do jej wyjawiania. Cierpiała również, patrząc na bolesny niepokój swego Oblubieńca. Dla Józefa odmienny stan Maryi i brak wyjaśnień z Jej strony były niepojętą tajemnicą. Nie był ojcem Dziecka Maryi, nie rozumiał sytuacji, przeżywał dylemat, postawiony wobec sprzecznych faktów. Wierzył jednak w niewinność swej Małżonki. Był całkowicie pewny, że Ta, którą tak ukochał, nie popełniła grzechu. Ufał Maryi wbrew faktom.
Jednak będąc mężem sprawiedliwym, miał obowiązek postąpić zgodnie z Prawem. A Prawo w takim wypadku było surowe: nakazywało sporządzenie listu rozwodowego i oddalenie niewiernej narzeczonej lub żony, skazując ją tym samym na powszechne potępienie i ukamienowanie. Józef zdawał sobie z tego sprawę. Postanowił więc przeprowadzić rozwód i odejść od Maryi, ale chciał zrobić to potajemnie, aby nie narazić Jej na zniesławienie.
Wówczas Bóg za pośrednictwem anioła wyjaśnił Józefowi nadprzyrodzoną tajemnicę poczęcia przez Maryję i nakazał mu pozostać przy Niej. Józef usłuchał głosu anioła i przyjął Maryję do swego domu. Ogromna radość musiała napełnić ich serca, gdy skończył się czas dotkliwej próby. Józef – uszczęśliwiony, już bez lęku – razem z Małżonką oczekiwał Dzieciątka. Służył Maryi wiernie, z podziwem i szacunkiem. Wiedział teraz, że w Niej przebywa Bóg ukryty.

  • Czy umiem okazać zaufanie Bogu i szukać u Niego pomocy w trudnych sytuacjach mojego życia?
  • Czy staram się osiągnąć wewnętrzny spokój przez zupełne zdanie się na Boga, czy przez obojętność i znieczulenie?
  • Czy mam zaufanie do moich bliskich?
  • Czy nie posądzam pochopnie mojej rodziny i znajomych o zło?

Modlitwa

Święty Józefie, proszę Cię przez Twoje cierpienie dla sprawy Bożej, uproś mi łaskę męstwa w trudnych sytuacjach i naucz mnie szukać pomocy u Boga i Matki Najświętszej. Amen.

4 marca

Małżeństwo

Według zwyczaju żydowskiego zasadniczą umową małżeńską były zaślubiny. Gdy żona przechodziła do domu męża, aby z nim wspólnie zamieszkać, zaślubiny stawały się małżeństwem.
Od chwili przejścia Maryi do domu Józefa małżonkowie prowadzili wspólne życie, dzieląc codzienne obowiązki, troski i radości. Chociaż ich życie było zwyczajne, podobne do życia innych ludzi, coś niezwykłego wyróżniało tę młodą parę. Było to radosne oczekiwanie narodzin Dziecka. Maryja jak każda matka przygotowywała wszystko, co jest potrzebne dla niemowlęcia. Józef otaczał Ją troskliwą opieką, zapewniał poczucie bezpieczeństwa i środki materialne potrzebne do życia. Tylko oni oboje wiedzieli, kim ma być to Dziecię, wiedzieli, że wkrótce narodzi się Zbawiciel.
Małżeństwo Józefa i Maryi zostało przewidziane w Bożym planie zbawienia po to, aby Chrystus mógł przyjść na świat w rodzinie. Z woli Bożej Maryja i Józef mieli przyjąć i wychować Jezusa w społeczności ludzkiej. Tym samym urzeczywistniał się cel małżeństwa wyznaczony przez prawo Boże i naturalne, którym jest posiadanie potomstwa. Przez związek małżeński dziewictwo Maryi zyskało naturalną osłonę. Ponieważ od zaślubin Maryja była uważana za żonę Józefa, Jezus mógł przyjść na świat jako dziecko Dziewiczej Matki, ale urodzone w małżeństwie. W opinii środowiska i wobec Prawa Jezus był synem Maryi i Józefa. Dlatego też przez linię genealogiczną Józefa można było wykazać pochodzenie Jezusa z rodu Dawida, jak zapowiadały proroctwa.
Józef, dzięki małżeństwu, najbardziej zbliżył się do tej godności, przez którą Maryja przewyższała wszystkie stworzenia. Bóg przeznaczył go na małżonka Najświętszej Dziewicy i uczynił uczestnikiem Jej godności na zasadzie wspólnoty dóbr małżeńskich. Wspólnym dobrem Maryi i Józefa było Dziecko powierzone im przez Boga.

  • Czy jestem przekonany, że każde dziecko jest darem Bożym i że każde poczęte życie jest powołane do istnienia i nie wolno go unicestwiać?
  • Czy mój stosunek do samotnych matek i rodzin wielodzietnych jest zgodny z przykazaniem miłości bliźniego?
  • Czy swoim postępowaniem przyczyniam się do umacniania zgody, szacunku i miłości w swojej rodzinie?
  • Czy daję dobry przykład dzieciom i czy moja rodzina jest dobrym środowiskiem wychowawczym?

Modlitwa

Święty Józefie, Bóg powołał Cię do stanu małżeńskiego, abyś był dla Jego Syna opiekunem i żywicielem. Pomóż nam, byśmy umieli dobrym przykładem i słowem wychowywać dzieci dla Boga, na pożytek Kościoła i całej rodziny ludzkiej. Amen.

5 marca

Oblubieniec Najświętszej Dziewicy

”Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus…” (Mt, 1,16). Ewangelista, nazywając Józefa mężem Najświętszej Dziewicy, zawarł w tych słowach głęboką treść. Wskazał na to, co było najważniejsze w życiu Józefa, na jego związek z Maryją, a przez Nią z tajemnicą Słowa Wcielonego.
Bóg sam połączył Józefa i Maryję węzłem gorącej wzajemnej miłości. Uczucie to było spontaniczne, naturalne i proste, oparte na skłonności dwojga szlachetnych serc ku sobie, a jednocześnie zawierało element nadprzyrodzony.
Przyjmując Maryję do domu, Józef wprowadził ją w swoje życie. Ich małżeństwo było nie tylko wspólnym przeżywaniem radości, doświadczeń i spraw codziennych, ale przede wszystkim wspólnotą życia w łasce. Właśnie ta nadprzyrodzona łaska, którą promieniowała Maryja, wywarła szczególny wpływ na Józefa. Wrażenie pierwszego spotkania pogłębiało się w nim i umacniało. W codziennych zwykłych kontaktach, w miarę upływu wspólnie przeżywanego czasu, Józef doświadczał i poznawał niezwykłą wartość swojej Oblubienicy. Coraz bardziej wchodził w krąg świętości udzielonej Maryi przez Boga. Jej charakter, usposobienie i sposób bycia uszlachetniały i wyzwalały najlepsze cechy charakteru Józefa.
Józef zapewniał Maryi oparcie i opiekę. Jego zalety – wytrwała wierność, spokojna odwaga, prawość i bezgraniczne oddanie – były dla Niej wielką pomocą. W każdej sytuacji przyczyniał się do umocnienia związku małżeńskiego, do pogłębiania od atmosfery ciepła, radości i miłości. Umiał dobrze spełniać wszystkie swe obowiązki, był wzorowym małżonkiem i ojcem. Maryja nie zawiodła się na tym, którego Opatrzność dała Jej za Oblubieńca.
Ich duchowa wspólnota znalazła najpełniejszy wyraz w realizacji celu, który oboje mieli wyznaczony i dla którego żyli. Chodziło o przyjęcie i wychowanie Jezusa w środowisku rodzinnym. Szczęście ich małżeństwa wiązało się ściśle z obecnością Dziecka, które miało zbawić ludzkość. Wspólnota ich życia była wspólnotą ideału.
Tak rozumiane życie w domku nazaretańskim stanowi wzór dla rodzin chrześcijańskich. Józef jest również przykładem nakłaniającym do zażyłości z Maryją. Bowiem „wziąć Ją do siebie” znaczy, że należy Ją umiłować, żyć w Jej bliskości, okazując Jej cześć i ufne oddanie. Józef pomaga nam poddać się wpływowi Najświętszej Panny i współpracować z Nią w dziele zbawienia przez uświęcenie duszy.

  • Czy myślę o tym, na czym powinno polegać szczęście rodzinne?
  • Co może poprawić atmosferę w moim domu rodzinnym (czynna miłość bez samolubstwa, wzajemne zaufanie, wyrozumiałość)?
  • Czy umiem pomagać i należycie opiekować się moimi najbliższymi?

Modlitwa

 Święty Józefie, przeczysty Oblubieńcze Najświętszej Dziewicy, uproś rodzinom łaskę uczciwego, pobożnego życia, aby w naszych domach panował Boży pokój, a małżonkowie, złączenie czynieniem dobra, umieli ofiarnie realizować wolę Bożą, wypełniając swe codzienne obowiązki. Amen.

6 marca

Narodziny Zbawiciela

Józef i Maryja znaleźli się w Betlejem niemal w przededniu przyjścia Jezusa na świat. Posłuszni zarządzeniu Cezara Augusta o spisie ludności w miejscu pochodzenia opuścili dom w Nazarecie, gdzie wszystko było już przygotowane dla mającego się narodzić Dziecka, i wyruszyli w uciążliwą drogę. Chociaż spis nie wymagał obecności Maryi, małżonkowie zdecydowali się na wspólną podróż. Może chcieli być razem w tej tak ważnej dla rodziny  chwili przyjścia na świat potomstwa, a może zadecydowały inne względy. Formalny zapis dawał Józefowi okazję do ujawnienia praw i tytułu potomka Dawida i również potwierdzał przynależność Jezusa, prawnego Syna Józefa, do tego królewskiego rodu. Być może zapobiegliwy Józef brał to pod uwagę.
Małżonkowie zabrali najpotrzebniejsze rzeczy, okrycia, trochę jedzenia i prawdopodobnie objuczyli tym bagażem osła. Podróż odbywała się powoli ze względu na Maryję, jak również dlatego, że wszystkie drogi były pełne wędrowców zdążających do różnych miejscowości. Kiedy Józef i Maryja znużeni przybyli do Betlejem, okazało się że nie ma nigdzie miejsca, w którym mogliby zatrzymać się na nocleg. Miasteczko było przepełnione; w zajazdach, gospodach i domach panował tłok. Chociaż Józef uczynił wszystko, by znaleźć dla Maryi odpowiednie pomieszczenie, wszędzie spotykał się z odmową. Nikt nie chciał pomóc parze młodych ludzi, obawiając się kłopotów związanych z narodzinami dziecka.
Zmęczeni wędrowcy wyszli więc poza Betlejem, szukając przytułku. Zatrzymali się w grocie skalnej, gdzie chronili się pasterze podczas niepogody. Było zimno i nieprzytulnie – znajdowała się tam ława wykuta w kamieniu, przy żłobach leżało trochę słomy. W tak trudnych warunkach Józef musiał sam sprostać niezbędnym potrzebom, wykazując się wielką zaradnością i zmysłem praktycznym.
O najważniejszej chwili mówi nam św. Łukasz: „Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie…” (Łk 2,6 – 7a). W skupieniu i zachwycie Maryja i Józef adorowali Nowonarodzonego. Niebo i cała natura witały swego Boga nadzwyczajnymi zjawiskami. Wkrótce przybyli pasterze przebywający w okolicy, wezwani anielskim poleceniem. Stali się zwiastunami radosnej nowiny, opowiadając wszystkim o tym, co widzieli i słyszeli. Następnie zjawili się Mędrcy ze Wschodu, przyprowadzeni światłem gwiazdy. Oddali hołd Dzieciątku, składając w darze mirrę, kadzidło i złoto.
Wiele jeszcze osób odwiedziło grotę. Noc Bożego Narodzenia i następne dni były pełne wielkiej radości, a stajnia betlejemska rozszerzyła się do rozmiarów całego świata wielbiącego Zbawiciela.
Jakie były wówczas przeżycia Józefa, co myślał, co odczuwał – radość, oszołomienie, uniesienie – Ewangelia o tym milczy. Lecz z pewnością były to najwspanialsze chwile w życiu tego skromnego i pokornego Cieśli z Nazaretu.

  • Dlaczego Bóg chciał stać się dzieckiem?
  • Jak odwzajemniam miłość Syna Bożego, który dla mnie przyjął postać sługi?
  • Jak rozumiem słowa, że mamy stać się dziećmi Bożymi?
  • Dlaczego Bóg wybrał ubóstwo? Czy umiem Go w tym naśladować?
  • Dlaczego Bóg najpierw objawił się ubogim? Kto naprawdę jest wielki przed Bogiem?
  • Jak odnoszę się do ludzi będących w potrzebie: starszych wiekiem, osamotnionych, poszkodowanych, oczekujących pomocy?

Modlitwa

Święty Józefie, który z wielką czcią i radością adorowałeś Boże Dziecię położone w ubogim żłobku, wyjednaj nam prostotę wiary, czystość serca i pokorę umysłu, abyśmy z uwielbieniem pełnym radości zbliżali się do Jezusa ukrytego w Eucharystii i umieli znaleźć Go także w drugim człowieku, zwłaszcza cierpiącym, ubogim, pokrzywdzonym. Amen.

7 marca

Ojcostwo Józefa

Wielkość Józefa i wszystkie nadzwyczajne łaski, którymi został obdarzony, wypływały głównie z dwóch danych mu przez Boga przywilejów: z tego, że był Oblubieńcem i mężem Najświętszej Dziewicy oraz że był przybranym ojcem Chrystusa. Małżeństwo z Maryją dawało mu pełną władzę ojcowską nad Jezusem.
W genealogii św. Mateusza i św. Łukasza występuje jako prawny ojciec Jezusa. Jego ojcowska powaga została jeszcze wyraźniej podkreślona, gdy anioł potwierdził zewnętrzne uprawnienia Józefa związane z tą zaszczytną rolą. Zwrócił się do niego z Bożym nakazem, by Dziecięciu dał imię Jezus. Bóg Ojciec wybrał imię swemu Synowi, ale chciał, by Maryja i Józef nadali Mu to imię.
W Ewangeliach świętych Mateusza i Łukasza znajdziemy opis sytuacji, w których Józef bierze udział jako ojciec Jezusa. Teksty ukazują, jak Józef razem z Maryją zajmuje się Jezusem. Są to wydarzenia związane z narodzeniem Chrystusa w Betlejem oraz z ucieczką do Egiptu i ukrytym życiem w Nazarecie.
Prawne ojcostwo Józefa zasłaniało przed ludźmi tajemnicę Wcielenia i dziewiczego poczęcia Maryi. Józef był pierwszym wtajemniczonym dzieło Bożego Wcielenia, świadkiem tej tajemnicy. Jezus zawsze jest Synem Bożym. Wszedł jednak historię ludzkości, stając się Synem Człowieczym cudownie poczętym z Dziewicy bez udziału mężczyzny. Jako człowiek przeżył większą część swoich dni w domu Cieśli z Nazaretu. Józef przez wiele lat obcował z Jezusem w najbliższej, rodzinnej zażyłości. Patrzył na Niego, rozmawiał z Nim, chronił od zła, żywił, dawał schronienie, odzienie, otaczał czułą opieką, uczył pracować i modlić się. Spełniał wszystkie ojcowskie funkcje i obowiązki, które pełni ojciec wobec własnego syna.
Dlatego Jezus był uważany za rodzonego syna Józefa. Mieszkańcy Nazaretu pytali: „Czyż nie jest On synem cieśli?” (Mt 13,55), „Czy nie jest to syn Józefa?” (Łk 4,22). Uczniowie tak samo nazywali Jezusa: „Znaleźliśmy Jezusa… syna Józefa, z Nazaretu” (J, 1,45). Święty Łukasz kilkakrotnie nazywa Józefa rodzicem i ojcem Jezusa. Wreszcie słowa samej Maryi – „Ojciec Twój i ja…” – świadczą o Jej rodzicielskiej wspólnocie z Józefem w stosunku do Jezusa.
Chociaż Józef nie był ojcem Jezusa w ścisłym znaczeniu tego słowa, jednak istniała między nimi wzajemna więź duchowa łącząca syna z ojcem. Zapewne Józef został przygotowany i uzdolniony do tego, by godnie wypełnić zadanie ziemskiego ojca Syna Bożego. Ze wszystkich łask, którymi był hojnie obdarzony, najwspanialszą była ojcowska miłość Boga Ojca, która przelała się w jego duszę. Osobiste przymioty Józefa – prawość charakteru, subtelność i delikatność uczuć – tworzyły doskonały grunt dla rozwoju tej wielkiej miłości. Józef żył jedynie dla Niego – swego Pana Boga, którego podziwiał i uwielbiał w oddanym mu pod opiekę Dziecku.
Jezus chciał być mu poddany, ulegał jego wpływowi, okazywał mu posłuszeństwo i szacunek. Kochał swoich rodziców, kochał Józefa mocną, synowska miłością. Ukryte życie Jezusa św. Łukasz zamyka w słowach: „Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany” (Łk 2,51).

  • Czy pamiętam o tym, że Bóg jest moim Ojcem, który mnie kocha? Czy jestem o tym przekonany? Czy umiem się z tego cieszyć?
  • Czy zawsze, w każdej sytuacji mogę powiedzieć o sobie, że jestem dzieckiem Bożym?
  • Czy umiem dostrzec w swoim życiu ojcowską dobroć i opiekę Bożą? Czy jestem za to wdzięczny?
  • Jakie cnoty św. Józefa jako ojca mogę i powinienem naśladować?
  • Czy proszę św. Józefa o pomoc w należytym wypełnianiu swoich obowiązków ojca względem dzieci lub dzieci wobec rodziców?

Modlitwa

Święty Józefie, uproś mi tę łaskę, abym umiał odpowiedzieć na ojcowską miłość Boga poddaniem się Jego woli, dziecięcą ufnością i miłością potwierdzoną chrześcijańskim życiem. Amen.

8 marca

Ofiarowanie Jezusa w świątyni

Czterdzieści dni po narodzeniu Jezusa Józef i Maryja udali się do świątyni jerozolimskiej, aby ofiarować  Dziecię Bogu. Prawo nakazywało dokonanie tego obrzędu, bowiem każdy pierworodny syn uważany był za własność Boga i powinien być wykupiony przez rodziców. Matka składała wówczas w ofierze jednorocznego baranka lub – jeśli była uboga – parę gołąbków. Jezus jako pierworodny Syn Maryi Dziewicy należał do Boga. Józef i Maryja, ofiarując Dziecię, przyznawali że Bóg ma do Niego wszelkie prawa.
Droga z Betlejem do Jerozolimy trwała około dwóch godzin. Gdy Józef i Maryja wchodzili z Dzieciątkiem do świątyni, wyszedł im na spotkanie uradowany starzec Symeon, mąż sprawiedliwy, bojący się Boga i oczekujący pociechy Izraela. Duch Święty obiecał mu, że nie umrze, zanim nie ujrzy Mesjasza Pańskiego. Natchniony przez Ducha Świętego, gdy zobaczył Józefa i Maryję niosącą Jezusa, przystąpił do nich, wziął Dziecię w ramiona i wyśpiewał pieśń uwielbienia i wdzięczności. „Ojciec i Matka dziwili się temu” – mówi św. Łukasz, a opisując tę scenę, po raz pierwszy w Ewangelii nazywa Józefa ojcem.
Symeon pobłogosławił obojga rodzicom. Nazwał ich szczęśliwymi, bo zawierzyli Panu,  że dotrzyma swej obietnicy. Wysławił ufność, którą złożyli w samym Bogu. Następnie pod wpływem Ducha Świętego zwrócił się bezpośrednio do Maryi. Mówił o cierpieniach, które czekają Ją i Jej Syna, o mieczu boleści, który przeniknie Jej serce. Po ostatnich słowach Symeona, pełnych grozy, zjawiła się świątobliwa Anna, prorokini służąca Panu w świątyni dniem i nocą, i zaczęła opowiadać wszystkim o Dzieciątku, wielbiąc Boga. Po tym spotkaniu z dwojgiem sędziwych proroków Józef i Maryja dokonali obrzędu ofiarowania.
Duch Święty przywiódł Symeona do świątyni właśnie w tej chwili, by ten mógł przeżyć największą radość ze spotkania Mesjasza, a także by dar Józefa i Maryi był bardziej świadomy. Ze słów z Symeona można było zrozumieć, że wykup Dziecka dokona się za cenę przyszłego cierpienia i że taka jest cena odkupienia ludzkości. Symeon nie wyjaśnił szczegółów tej ofiary, nie powiedział, że będzie to śmierć krzyżowa. Proroctwo pozwalało się jedynie domyślać, że ofiara ogarnie całą istotę Jezusa, a ból przeniknie do głębi duszy Maryi.
W świątyni nastąpiło pierwsze ofiarowanie. Akt ten zawierał już ofiarę Chrystusa, złączoną z osobistą ofiarą Józefa i Maryi. Józef był pierwszym, który złożył Panu dar zbawczej ofiary na długo przed ustanowieniem kapłaństwa i Eucharystii. Ofiarował Dziecię, by mogło być światłem na oświecenie pogan, chwałą i zbawieniem wszystkich narodów.
Ze strony Józefa był to gest ufności płynącej z myśli o zbawieniu, które było zapowiedziane; gest spełniamy w radosnym usposobieniu ducha. Rola Józefa w życiu Jezusa była inna niż Maryi. On miał przygotować Jezusa do wypełnienia misji odkupienia. W świątyni ofiarował najdroższe mu Dziecię i boleść Maryi, swojej ukochanej Małżonki, i na tym polegał jego osobisty sposób dokonania ofiarowania. W ten sposób wypełnił zadanie wyznaczonemu przez Boga.

  • Czy biorę udział w liturgii tylko z przyzwyczajenia i z obowiązku, czy aktywnie w niej uczestniczę?
  • Czy udział we mszy świętej wywiera wpływ na moje życie?
  • Jaki jest mój stosunek do przykazań Bożych i przepisów kościelnych wówczas, gdy wymagają one ode mnie trudnych decyzji?
  • Czy jestem zdolny coś poświęcić, ofiarować, z czegoś zrezygnować dla Chrystusa, dla wiary?

Modlitwa

Święty Józefie, który wiernie wypełniałeś przepisy prawa Bożego, naucz nas szacunku dla wymagań religii i Kościoła oraz odwagi i gorliwości w ich wypełnianiu. Amen.

9 marca

Ucieczka do Egiptu

Wkrótce po odejściu Trzech Mędrców Józef otrzymał we śnie polecenie, aby natychmiast udał się wraz z rodziną do Egiptu, ponieważ Dziecku zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony Heroda. Anioł zwrócił się do niego jako do opiekuna Świętej Rodziny, odpowiedzialnego za jej byt i spokój. Rozkaz anioła był jasny, powód i cel ucieczki wyraźnie określone, lecz jej przygotowanie i wykonanie pozostawiono całkowicie inicjatywie Józefa.
Józef wykazał się natychmiastowym posłuszeństwem i zrozumieniem sytuacji. Bez zbędnych wahań i rozważań zgodził się na wygnanie, ufając całym sercem Opatrzności. Wziął dziecię i Jego Matkę, jak mu nakazano, i wyruszył do Egiptu. Zadanie to nie było łatwe, bowiem uchodzili do dalekiego, pogańskiego kraju; przez pustynię, w zimie, a więc w porze deszczów, z malutkim Dzieciątkiem. Uciekali przed żołdakami Heroda w pośpiechu, bez przygotowania. Zdarzeniem opatrznościowym okazał się fakt, że Mędrcy złożyli w darze złoto, dzięki czemu Józef mógł nabyć konia lub osła, co przyśpieszyło dotarcie do granic kraju.
Maryja i Józef przeżyli całą grozą niebezpieczeństwa i trwogę o życie najdroższej Istoty. Wycierpieli wiele niewygód i przykrości, zanim zdołali dotrzeć szczęśliwie tam, dokąd już nie sięgała władza tyrana zazdrosnego o swój tron.
W Egipcie nie skończyły się ich trudności. Józef musiał wykazać wiele odwagi i zaradności, aby zorganizować pobyt na obczyźnie, postarać się o dach nad głową i o pracę dla zapewnienia bytu materialnego rodzinie. Nie znamy żadnych szczegółów z pobytu Świętej Rodziny na wygnaniu. Nie wiemy, gdzie dokładnie przebywali, jak długo i w jakich warunkach. Prawdopodobnie trwało to kilka lat.
Ewangelia podaje, że po śmierci Heroda anioł ponownie ukazał się Józefowi w nocnym widzeniu i nakazał mu powrót do Palestyny, mówiąc: „ Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela” (Mt 2,20a). Józef i Maryja oczekiwali tego wezwania. Chociaż poddali się woli Bożej, tęsknili jednak do swego kraju. Przygotowywali się więc pośpiesznie i z radością wyruszyli w drogę powrotną.
Józef zamierzał osiedlić się w Judei, lękał się jednak Archelausa, następcy Heroda, który tam panował. Gdy wahał się, jaką decyzję podjąć, otrzymał nakaz od anioła, by udał się do Galilei. I tak Święta Rodzina powróciła do swojego domu w Nazarecie.

  • Czy zastanawiam się nad tym, czego Bóg ode mnie żąda?
  • Czy potrafię zgadzać się na wszystko, co mi Bóg ześle?
  • Czy wierzę, że nic się nie dzieje bez Bożej Opatrzności?
  • Czy dostrzegam działanie Bożej Opatrzności również w swoich niepowodzeniach, nieszczęściach i kataklizmach światowych?
  • Czy robię wszystko, aby przeciwstawić się krzywdzie i nieprawości w swoim środowisku?

Modlitwa

Święty Józefie, Ty prowadziłeś Maryję i Jezusa przez bezdroża pustyni. Prosimy Cię, prowadź nas bezpiecznie po drogach naszego życia do przeznaczonej nam świętości. Pomagaj nam zwłaszcza wtedy, gdy gubimy ślady i zbaczamy z drogi przykazań Bożych. Amen.

10 marca

Życie w Nazarecie

W małym miasteczku życie toczyło się spokojnie i jednostajnie. Mężczyźni zajmowali się rzemiosłem, handlem i uprawą kamienistej, mało urodzajnej ziemi. Kobiety troszczyły się o dom, pomagały mężom i wychowywały dzieci. Nikt nie zwracał uwagi na rodzinę Józefa, która po kilkuletniej nieobecności powróciła do Nazaretu. Nikt nie znał szczegółów ich życia z tego okresu.
Święta Rodzina zamieszkała w skromnym, nie różniącym się od innych domu. Józef założył mały warsztat ciesielski i aż do końca swego życia zdobywał środki na utrzymanie rodziny własną, ciężką pracą. Musiał umawiać się z klientami, starać się o potrzebne materiały, o drzewo, które było drogie i trudne do zdobycia. Czasem, gdy brakło zamówień, zajmował się innymi pracami: naprawami, może też kowalstwem albo obróbką kamieni używanych do budowy, może pomagał przy wznoszeniu domów. Szybko zyskał opinię uczciwego, pilnego i obowiązkowego robotnika. W Nazarecie żyli przeważnie ludzie ubodzy, toteż zamówienia były skromne, tak samo jak dochody, które wystarczyły tylko na zaspokojenie koniecznych potrzeb.
Matka Boża jako żona i matka trudniła się zajęciami domowymi jak każda zamężna kobieta izraelska. Przygotowywała posiłki, sprzątała, przędła wełnę i len, ówczesnym zwyczajem sama sporządzała odzież dla siebie i swoich bliskich. Krzątając się, pilnie wykonywała wiele drobnych, codziennych prac, wiernie wypełniała wszystkie obowiązki swego stanu. Oboje z Józefem wychowywali Syna, który był największym dobrem, celem i radością ich życia. Jezus u boku kochających rodziców wzrastał i nabierał mocy, „napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim” (Łk 2,40). Chciał być w ludzkiej rodzinie i chciał być taki jak każde dziecko. Uczył się i bawił z rówieśnikami, stopniowo nabywał wiedzy odpowiedniej do wieku każdego dziecka. Brał udział w życiu rodziny, w codziennych zajęciach, w powszednich radościach i troskach. To właśnie z pouczeń i wyjaśnień Matki i ze swoich dziecięcych obserwacji dokonywanych w domu rodzinnym wyniósł wiele praktycznych wiadomości, na przykład o tym, że nie przyszywa się nowej łaty do starego ubrania, że do ciasta na chleb potrzebny jest kwas, że zwietrzała sól nie nadaje się do użytku. Tymi i podobnymi przykładami posługiwał się później, gdy rozpoczął publiczną działalność i nauczał rzesze ludzi.
Wiele miejsca w swoich przypowieściach Jezus będzie poświęcał też pracy, którą poznał z własnego doświadczenia, gdy jako dziecko i młodzieniec pomagał ojcu w warsztacie i zgodnie ze zwyczajem pod jego kierunkiem uczył się zawodu, również ciesielskiego.
Jezus kochał swoich rodziców, szanował, pomagał im i był im posłuszny. Do trzydziestego roku żył zwyczajnie jak wszyscy inni ludzie. Była Mu potrzebna rodzina – jak każdemu dziecku. Józef i Maryja tworzyli właśnie taką szczęśliwą, dobrą, kochającą się rodzinę stanowiącą najlepsze, naturalne środowisko wychowawcze. Żyli bez żadnych przywilejów, w bardzo skromnych warunkach, ale w domu nazaretańskim panowała atmosfera miłości, szacunku i zaufania. We wzajemnych stosunkach, w kontaktach z krewnymi, sąsiadami i znajomymi okazywali serdeczną życzliwość, wyrozumiałość i uczynność. Stała obecność Jezusa – Boga ukrytego – dawała im siłę, cierpliwość, wytrwałość i powodowała wzrost świętości obojga rodziców.

  • Czego uczy mnie Jezus spędzający większą część życia w ukryciu?
  • Czy mogę powiedzieć, że moje życie ma wartość przed Bogiem?
  • Czy umiem rozpoznać znaki Boże w moim życiu, w zwykłych codziennych sprawach i zdarzeniach?
  • Czy widzę wartość i piękno w codziennych obowiązkach i czy uświadamiam sobie moją odpowiedzialność za ich spełnianie?

Modlitwa

Święty Józefie, Ty wiodłeś ciche i pracowite życie w Nazarecie. Uproś u Twojego przybranego Syna umiejętność uczciwej pracy i ofiarnego służenia Bogu oraz bliźnim w naszym życiu. Amen.

11 marca

Zgubienie Jezusa

Życie w Nazarecie upływało spokojnie. Niebezpieczeństwa już minęły i dawno ustały prześladowania, które spowodowały ucieczkę do Egiptu. Ciche szczęście Świętej Rodziny zostało jednak jeszcze raz zakłócone przez niezwykłe wydarzenie. Było to ostatnie znane nam doświadczenie w życiu Józefa, a równocześnie jedyne z okresu ukrytego życia Zbawiciela.
Jezus dorastał, był już młodym chłopcem. Gdy skończył dwanaście lat, zgodnie z przepisem Prawa Józef przedstawił Go miejscowej synagodze, która przyjęła Jezusa w poczet członków gminy. Od tej chwili Jezus był uważany za osobę odpowiedzialną za swoje czyny i mającą już dużą samodzielność. Był obowiązany do praktyk religijnych jak wszyscy dorośli mężczyźni, czyli powinien zachowywać posty, uczęszczać do synagogi na nabożeństwa i udawać się na większe święta do świątyni jerozolimskiej.
Gdy nadeszło święto Paschy, wielkie rzesze pielgrzymów z różnych stron kraju wyruszyły do Jerozolimy, by wspólnie modlić się w świątyni i złożyć Panu ofiary. Józef z Maryją i Jezusem przybyli tam również i wzięli udział w uroczystościach. Wracając do Nazaretu, na pierwszym postoju Maryja i Józef zauważyli, że nie ma wśród nich Jezusa. Z wielkim niepokojem rozpoczęli poszukiwania, najpierw wśród krewnych i znajomych, a później – z rosnącą trwogą i bólem – zawrócili do miasta i szukali Syna przez trzy dni. Czynili sobie wyrzuty, że byli nie dość czujni. Zwłaszcza Józef uważał siebie za winnego, ponieważ on był głową rodziny i był odpowiedzialny przed Bogiem za Jezusa. Przeżywał teraz cały dramat Jego nieobecności. Rodzice odnaleźli Jezusa dopiero po trzech dniach w krużgankach świątyni, wśród uczonych w Piśmie. Jezus, budząc ogólny podziw swoją mądrością i bystrością umysłu, rozmawiał ze starszyzną żydowską, tak że się zdumiewali wszyscy słuchający Go. W sercu Józefa, jak i w sercu Maryi, trwoga ustąpiła miejsca radości. Zniknęły tragiczne myśli. Znaleźli Jezusa w sytuacji, która przynosiła Mu zaszczyt i mogła być powodem ich  dumy rodzicielskiej. Była to chwila tak niezwykła, że Józef, wzruszony i zaskoczony, nie wypowiedział ani słowa. Natomiast Maryja zwróciła się do Syna z pytaniem, dlaczego sprawił tyle smutku swym rodzicom. Użyła słów miłości i autorytetu, także w imieniu Józefa. W tym delikatnym napomnieniu złączyła siebie z Józefem, przyznając mu prawa ojcowskie.
Odpowiedź Jezusa była dla nich zaskoczeniem: „Czemuśćcie Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2,49). To były trudne słowa. Jezus wyraził w ten sposób, że ważniejsze są Jego obowiązki wobec Ojca Niebieskiego. Równocześnie jednak ustąpił Matce i okazał posłuszeństwo swemu ojcu na ziemi. Wrócił z Maryją i Józefem do Nazaretu i był im poddany. Maryja i Józef nie zrozumieli tych słów Jezusa. Zapewne długo rozważali tę wypowiedź i z czasem coraz dokładniej uświadamiali sobie, że nie przyszedł na świat dla nich, lecz dla całej ludzkości.

  • Czy mogę o sobie powiedzieć, że naśladuję Jezusa w posłuszeństwie wobec rodziców i starszych?
  • Czy słucham głosu swego sumienia?
  • Czy podejmuję ważne decyzje życiowe, świadomie słuchając głosu Bożego?
  • Czy Bóg i Jego sprawy są dla mnie najważniejsze?
  • Czy zawsze pamiętam, że obowiązuje mnie większe posłuszeństwo wobec Boga niż wobec ludzi?
  • Czy rozumiem, że Boga należy szukać nie tylko w Kościele i swoim sercu, ale również „na zewnątrz” – w innych ludziach, w otwartym świecie?

Modlitwa

Święty Józefie, Ty wraz z Najświętszą Matką z bólem serca szukałeś zagubionego Jezusa i uradowany znalazłeś Go w świątyni. Spraw, abyśmy odnalazłszy  Jezusa, już nigdy w życiu Go nie utracili. Amen.

12 marca

Człowiek wiary

Wiara jest wielką łaską Bożą, darmo daną i niczym nie zasłużoną. Dar ten należy rozwijać i pielęgnować przez modlitwę, poddanie się woli Bożej i trwanie przy Bogu zawsze, w każdej sytuacji.
Podstawą wszelkiego działania Józefa była wiara. Ona stanowiła zasadniczy rys  jego sylwetki duchowej. Wiarę przekazali Józefowi rodzice, prawdopodobnie zacni i pobożni, w przeciwnym razie rodzice Matki Bożej nie zgodziliby się na zaślubiny swej córki z nim.
Z domu rodzinnego Józef wyniósł znajomość prawd wiary, głęboką część dla Stwórcy i szacunek dla Prawa zawartego w księgach Starego Testamentu. Później już sam pogłębiał swoją wiedzę religijną przez czytanie Pisma Świętego, udział w nabożeństwach i słuchanie objaśnień Biblii w synagodze.
Jego wiara często była poddawana próbom. Bóg niejednokrotnie stawiał go w sytuacjach pozornie bez wyjścia. Józef jako młody człowiek z pewnością wyobrażał sobie swoje przyszły małżeństwo w sposób bardzo zwyczajny. Gdy został zaskoczony tajemnicą macierzyństwa Maryi, swej Oblubienicy, w niepewności i rozżaleniu chciał Ją opuścić. Przyszedł jednak anioł i przekazał Józefowi wolę Bożą, a on przyjął Maryję bez wahania. Podobnie postąpił, gdy Bóg nakazał mu w nocy zabrać Matkę i Dziecię i uciekać przed Herodem.
Józef wierzył, że Bóg, który kieruje losami człowieka, nigdy nie szuka jego zguby, ale ocalenia. Dlatego był Mu posłuszny i Jemu ufał i w Nim pokładał nadzieję. Już sam fakt narodzin Chrystusa musiał stanowić dla Józefa próbę wiary. Jak każdy pobożny Izraelita oczekiwał przyjścia Mesjasza w blasku chwały, świetności i w majestacie. Niełatwo mu było uwierzyć, że maleńka Dziecina, urodzona w nędznej stajni, leżąca w żłobie jest tym oczekiwanym Zbawicielem. Lecz pamiętając o słowach anioła, Józef uwierzył w tę prawdę i przyjął trud opiekowania się Dzieciątkiem.
Głęboko zadziwiała go zwyczajność Dziecka i normalny przebieg Jego rozwoju. Jezus przyjął bowiem człowieczeństwo w całej pełni. Niczym się nie wyróżniał od swoich rówieśników, nic nie pozwalało się domyślać Jego zbawczej misji. Józef i Maryja zachwycali się małym Jezusem, obserwując postępy Dziecka, lecz zwyczajność Jego życia stanowiła dla nich z pewnością próbę wiary. Józef musiał czynić wysiłki, aby wierzyć, że Jezus jest Bogiem, a nie tylko człowiekiem, jak się wydaje. W domu nazaretańskim ta wiara była osłonięta mrokiem, musiała wznosić się ponad rzeczywistość rodzinną.
W ciągu całego życia wiara Józefa nie przestawała się wzmacniać i rozwijać . Zwłaszcza że ukryte życie Jezusa przedłużyło się i nawet po ukończeniu dwudziestu lat Jezus nadal pozostawał w cieniu. Nie rozpoczął swojej działalności i uprawiał zawód, który nie miał nic wspólnego z rolą Mesjasza. Mimo to Józef nigdy nie poddawał w wątpliwość słów anioła, trwał w wierze, a w cieniu okrywającym Zbawiciela umiał dostrzegać światłość mającą przynieść zbawienie światu.

  • Co znaczą dla mnie słowa „wierzyć w Boga”?
  • Co oznacza dla mnie konkretnie, że oddaję się cały Bogu?
  • Jakie dla mnie mają znaczenie słowa świętego Pawła: „Wszystko mogę w tym który mnie umacnia” (Flp 4,13)?
  • Czy mówiąc: „Bądź się wola Twoja”, naprawdę oczekuję spełnienia woli Bożej w moim życiu?

Modlitwa

Święty Józefie, naucz mnie żyć wiarą jak Ty, w całkowitym zawierzeniu Bogu, pozwalając się we wszystkim prowadzić Bożej Opatrzności. Naucz przyjmować wszystko, co mnie spotka, z zupełnym poddaniem się woli Bożej, cierpliwie, pogodnie i ze spokojem. Amen.

13 marca

Mąż sprawiedliwy

Święty Mateusz napisał o św. Józefie, że był sprawiedliwy (w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia „prawy”). Określenie to pojawia się często w księgach Starego Testamentu, a odnosi się zwykle do ludzi żyjących według prawa Bożego, czyli według przykazań Bożych. Mąż sprawiedliwy to człowiek, który uznał prawo Boże za najwyższą normę postępowania, na nim się opiera, kieruje się nim w życiu i zachowuje wiernie wszystkiego jego przepisy.
Józef był mężem sprawiedliwym. W tych słowach jest zawarta najwyższa pochwała Oblubieńca Maryi. Bóg spojrzał na niego, upodobał go sobie i wybrał spośród wszystkich, bo nie znalazł w nim nawet śladu nieprawości. Dusza Józefa była szlachetna. Miał on charakter prawy i postępował uczciwie. Wszystkie powinności wobec Boga i bliźniego wypełniał z miłością, szacunkiem i delikatnością.
Józef był sprawiedliwy w stosunku do Boga. Boże rozkazy były dla niego święte, toteż kiedy Bóg zażądał od niego ofiary i poświęcenia, nie odmówił niczego, znając swoją powinność służenia Panu. Nie było to tylko formalne posłuszeństwo, lecz pełne miłości oddanie swego serca.
Józef był sprawiedliwy także dla bliźnich. Zapewne więc nikomu nie wyrządził krzywdy, traktował ludzi z życzliwością, był dobry i wyrozumiały, każdemu gotów przyjść z pomocą. Nawet wtedy, gdy miałby prawo sądzić surowo, nie czynił tego, na przykład wówczas, gdy nie znalazł schronienia dla Maryi wśród swoich rodaków w Betlejem albo gdy musiał uchodzić przed Herodem na wygnanie do Egiptu z malutkim Dzieckiem i małżonką. Przyjmował te trudy i przykrości spokojnie, na nikogo się nie gniewał, do nikogo nie miał żalu, bo wiedział, że w tym przejawia się wola Boża, że ciężkie doświadczenia są dane człowiekowi po to, by tym bardziej przylgnął do Boga.
Był też sprawiedliwy względem siebie. Przyjął z całą gotowością takie życie i takie jego koleje, jakie mu Bóg przeznaczył. Nie dbał o względy ludzkie, popularność, zaszczyty.
Wypełniał zdecydowanie podjęte zobowiązania. Troskliwie i z mądrą przezornością otaczał opieką swoją małą rodzinę. Dochował wierności małżonce, którą poślubił i przyjął do swego domu. Starannie wychowywał powierzonego mu Syna Bożego, dyskretnie osłaniał Jego świętość. Szanował godność i tajemnice obojga. Był kochającym, dobrym mężem i ojcem, człowiekiem odpowiedzialnym i godnym zaufania, na którym można było polegać.

  • Czy przestrzegam na co dzień przykazań Bożych?
  • Czy w swoich poglądach i postępowaniu kieruję się przykazaniem miłości Boga i bliźniego?
  • Czy nie jestem zbyt rygorystyczny i surowy w ocenianiu innych ludzi?
  • Czy nie traktuję siebie i swoich spraw jako najważniejszych na świecie?
  • Czy umiem wybaczać wyrządzone mi krzywdy, okazać komuś wielkoduszność, wyrozumiałość?

Modlitwa

Święty Józefie, dla Twej sprawiedliwości Bóg wybrał Cię spośród wszystkich i uczynił panem swego domu. Naucz nas tak żyć, abyśmy zawsze chętnie wypełniali powinności względem Boga, bliźnich i samych siebie. Amen.

14 marca

Mistrz modlitwy

Święta Teresa od Jezusa, Doktor Kościoła, nazwała św. Józefa mistrzem modlitwy. Na pozór to stwierdzenie wydaje się mało prawdopodobne. Czy może nas nauczyć modlitwy prosty, niewykształcony rzemieślnik, cieśla z Nazaretu, który o modlitwie nic nie powiedział i nie napisał? Tym bardziej chcielibyśmy wiedzieć, jaka była jego modlitwa, w jaki sposób się modlił, jak wyglądało jego życie religijne?
Ewangelie mówią nam, że Józef, mąż sprawiedliwy, wypełniał wiernie prawo Mojżeszowe. A więc zgodnie z tym, co nakazywało Prawo zawarte w księgach Starego Testamentu, oddawał cześć Bogu, szanował dzień sobotni poświęcony Bogu – szabat. Pamiętał o Bogu, miłował Go, żył przed Jego obliczem, modlił się. Co roku udawał się do Jerozolimy na święto Paschy. Prawdopodobnie odbywał te pielgrzymki do świątyni z okazji innych, większych świąt i uroczystości. Podczas tych pielgrzymek dużo się modlił, wspólnie ze wszystkimi składał ofiary i radował się Panem.
Ewangelie podają jeszcze, że Józef trzykrotnie usłyszał podczas snu głos anioła. Może to oznaczać, że nawet nocą, gdy spał, jego serce było rozmodlone i czujne na głos Pana. Tak więc z Ewangelii możemy się wiele dowiedzieć o życiu religijnym Józefa.
Jaka była jego modlitwa, jak się modlił? Tak jak każdy pobożny Izraelita, co możemy poznać z kart Starego Testamentu. Za czasów Józefa modlono się rano, w południe i wieczorem. Odmawiano jeszcze inne modlitwy okolicznościowe. Według ówczesnego zwyczaju Józef jako głowa rodziny przewodniczył wspólnym modlitwom odmawianym w domu. Modlił się w towarzystwie Syna Bożego i Maryi.
Józef poświęcał modlitwie nie tylko wyznaczony czas. Dla Izraelitów przebywanie z Bogiem, rozmowa z Nim, zwracanie się do Niego było czymś zwyczajnym, spontanicznym, codziennym. Była to potrzeba życiowa, naturalna potrzeba serca, zrozumiała sama przez się. Z pewnością Józef modlił się również w taki sam taki sposób. Ponadto o Bożej obecności przypominał mu Syn Boży, który bawił się, rozmawiał, odpoczywał i pracował u jego boku. Józef żył w bliskości Boga na co dzień, przy pracy, przy swoich obowiązkach, więc gdy przychodził czas modlitwy, jego dusza z łatwością wznosiła się ku Bogu.
Modląc się, Józef naśladował wzory modlitwy patriarchów, proroków i wielkich mężów Bożych. Chociaż był człowiekiem pracy, prostym rzemieślnikiem, znał dobrze Pismo Święte, które mogło być natchnieniem dla jego modlitwy. W ówczesnych czasach uczono bowiem Pisma Świętego w miejscowych synagogach, wyjaśniono je, tłumaczono i modlono się psalmami. Józef, który znał i wypełniał przepisy Prawa, musiał wiedzieć, co na temat modlitwy mówiły Pismo Święte i tradycja.
Treścią modlitwy Józefa było przede wszystkim uwielbienie Boga, dziękczynienie za otrzymane dobra, przepraszanie za popełnione winy. Józef prosił Dawcę wszystkiego o łaski: o radość i wesele, o serce czyste, o prawość i moc ducha, o oglądanie Bożego oblicza i chyba także o dobra materialne potrzebne do życia. Było również w tej modlitwie dużo milczenia, nasłuchiwania, zasłuchania się w słowo przemawiającego Boga.
Mówiąc o Józefie jako mistrzu modlitwy, należy podkreślić, że najlepszym świadectwem doskonałości jego modlitwy jest posłuszeństwo woli Bożej. Józef natychmiast, bez osiągania wypełniał Boże rozkazy, choć nie były one łatwe. Zawsze i we wszystkim kierował się wolą Bożą. Nie tylko był poddany woli Bożej, pogodzony z nią i posłuszny, ale także w niej rozmiłowany. Całe życie Józefa – godne, uczciwe i sprawiedliwe – było uwielbieniem Boga i wyrazem umiłowania Jego woli.

  • Czy rozumiem, co to jest modlitwa? Czy jest to dla mnie spotkanie z Bogiem?
  • Kiedy i jak w moim życiu Bóg przemawiał do mnie?
  • Czy podczas modlitwy tylko ja mówię do Boga, czy potrafię też milczeć, aby Go słuchać?
  • Czy praktykuję też takie formy modlitwy jak milczenie, słuchanie, rozważanie?
  • Czy w modlitwie tylko proszę o coś Boga, czy umiem również uwielbiać, przepraszać, dziękować?

Modlitwa

Święty Józefie, błagamy Cię, naucz nas prawdziwej modlitwy, która jest wzniesieniem umysłu, duszy i serca do Boga. Naucz rozmowy z Bogiem, uważnego słuchania Jego słów oraz umiejętności łączenia życia czynnego, rodzinnego i zawodowego z duchem głębokiej modlitwy. Amen.

15 marca

Człowiek pracy

Kościół w naszych czasach bardzo dobitnie podkreśla fakt znany z Ewangelii, że św. Józef był człowiekiem pracy. Chociaż jego powołanie było niezwykłe, życie wypełniał ciężką pracą. Był cieślą, wykonywał rzemiosło które nie cieszyło się uznaniem i szacunkiem mieszkańców Nazaretu. „Cieśla”, „syn cieśli” – mówiono lekceważąco o nim i o Jezusie, który przyjął jego zawód.
Istotnie, ta praca nie wymagała specjalnych umiejętności ani wysokiej inteligencji, ani też wyjątkowej zręczności. Józef był cieślą takim jak inni i zewnętrznie jego praca była podobna do ich pracy, nie odznaczała się niczym godnym uwagi. Pracował po to, aby zapewnić utrzymanie rodzinie. Należał do warstwy ludzi biednych i musiał pracą własnych rąk zarabiać na chleb codzienny dla siebie i najbliższych istot.
Było jednak w pracy Józefa coś wyjątkowego. Wypełniając ten żmudny, monotonny obowiązek, Józef żył w ustawicznym kontakcie z żywym Bogiem. Jezus, sam Bóg, przez długie lata życia w rodzinie nazaretańskiej najpierw był uczniem, a później towarzyszem i pomocnikiem Józefa. Dzięki temu odsłania się znaczenie, jakie Bóg przywiązuje do pracy człowieka, nawet  tej najbardziej zwykłej.
Dając Józefowi i Jezusowi pracę fizyczną, Bóg pragnął nadać jej tę wartość, jaką ona przedstawia w Jego oczach. Ukazał w ten sposób, że ceni każdy rodzaj pracy, nawet najbardziej skromnej i po karcianej. Bowiem dla Boga liczy się nie tyle to, co się robi, ale w jaki sposób się robi. Praca ma wartość dzięki intencji, z jaką się ją wykonuje, i wysiłkom, które wkłada się to wykonanie.
Praca Józefa miała szczególną wartość u Boga dzięki usposobieniu duszy tego skromnego cieśli. Józef wykonywał swoje zajęcia dobrze, starannie, wkładając w swój wysiłek całą miłość, którą miał dla Jezusa i Maryi, wiedząc, że pracuje dla Nich. Prócz tego chciał służyć także ludności miasteczka, więc gorliwie i z poświęceniem czynił to wszystkim, którzy się do niego zwracali. Pragnął ich zadowolić, być dla nich pożyteczny. Nade wszystko jednak pragnął podobać się Panu. Wiedział, że oddając się pracy, wypełnia wolę Bożą, a Jezus, pracujący obok niego, utwierdzał go w tym przekonaniu.

  • Czy mogę szczerze powiedzieć, że moja praca przynosi chwałę Bogu, a bliźnim pożytek?
  • Czy znam miarę swoich potrzeb i czy stosownie do nich przyjmuję na siebie obowiązki?
  • Czy wykonuję sumiennie obowiązki swego stanu i zawodu?
  • Czy stać mnie na to, aby zrobić coś dla drugiej osoby bezinteresownie?
  • Czy w ciągu dnia wykonują swoje czynności z myślą o Bogu?
  • Czy mam dostateczną ilość czasu na modlitwę i dla Boga?

Modlitwa

Święty Józefie, prosimy Cię, naucz nas pracować rzetelnie, aby nasz codzienny trud przynosił chwałę Bogu, a bliźnim pożytek. Naucz nas pracować tak, jak Ty pracowałeś w Nazarecie – z Jezusem i dla Jezusa. Spraw, aby nasza praca służyła dobru społecznemu, była drogą do pełnego rozwoju osobowości i źródłem zasług na niebo. Amen.

16 marca

Głowa Świętej Rodziny

Bóg w swoich odwiecznych planach wybrał Józefa i przeznaczył mu wielkie zadanie do wykonania. Uczynił go głową Świętej Rodziny, powierzając mu Oblubienicę Maryję i swego Syna Jezusa. Stało się to na mocy prawnie zawartego małżeństwa, które było wyrazem wzajemnej miłości i szlachetnej skłonności dwojga osób pragnących wprowadzić wspólne życie.
Józef doskonale wywiązał się ze swojej roli małżonka i ojca. Przez całe życie był opiekunem, stróżem, obrońcą Świętej Rodziny. Zapewniał środki materialne, dbał o spokój i bezpieczeństwo, troszczył się o zdrowie i byt Maryi i Jezusa. W trudnych chwilach był wiernym towarzyszem i przyjacielem, zaradnym, roztropnym pomocnikiem. Był człowiekiem, któremu Maryja mogła zaufać i na którego zawsze mogła liczyć.
Polecenia i postanowienia Józefa miały moc obowiązującą jak słowa każdego męża izraelskiego. Potwierdzeniem jego autorytetu było to, że przez niego Bóg kierował najważniejszymi wydarzeniami w życiu Świętej Rodziny, obdarzając go przywilejem wieszczych snów. Wprawdzie anioł po raz pierwszy był posłany do Maryi w dniu zwiastowania, by Jej powiedzieć, że pocznie i porodzi Syna, lecz później wszystkie polecenia i rady były kierowane już do Józefa. Bóg zlecił osobno Maryi i Józefowi, by nadali Dziecięciu imię Jezus. Józef otrzymał nakaz, że ma Go bronić przed zbirami Heroda i uciekać do Egiptu, a później dostał polecenie powrotu do ojczyzny i do Nazaretu.
Po powrocie z Egiptu Józef swoją zaradnością i pracowitością stworzył Dziecku i Jego Matce warunki skromne lecz wystarczające do utrzymania. Gdy nastały lata spokojnego, ukrytego życia, Józef troskliwie wypełniał swoje obowiązki jako dobry, kochający i poświęcający się mąż i ojciec. Uczestniczył we wszystkim, co dotyczyło wychowania Jezusa, uczył Go zawodu, obserwował Jego rozwój, łagodnie i mądrze Nim kierował. Matka Boża aprobowała wszystkie poczynania Józefa. Chociaż przewyższała godnością swego małżonka, okazywała mu posłuszeństwo, podobnie jak Jej Boski Syn.
Jezus szanował Józefa, poważał go i słuchał jak ojca. Wykonywał jego polecenia, był posłuszny woli tego, który na ziemi zastępował Mu Ojca Przedwiecznego.
Rodzinę nazaretańska łączyła głęboka więź miłości, zgodność myśli i uczuć – prawdziwe porozumienie duchowe – co było w dużym stopniu zasługą Józefa. Niewątpliwie wywierał znaczny wpływ swoją wspaniałą osobowością na atmosferę panującą w tej rodzinie, będącej zawsze aktualnym wzorem dla wszystkich rodzin.

  • Czy staram się być dobrą matką, dobrym małżonkiem, ojcem, dzieckiem?
  • Czy nie ograniczam się wyłącznie do spraw swojej rodziny?
  • Jak rozumiem to, że wszyscy stanowimy jedną rodzinę dzieci Bożych?
  • Czy rzeczywiście traktuję innych ludzi jak siostry i braci w Chrystusie?
  • Czy swoim postępowaniem nie wprowadzam rozłamu, niezgody i konfliktów w rodzinie i środowisku?

Modlitwa

Święty Józefie, Tobie Bóg zlecił troskę o losy Świętej Rodziny. Wyjednaj łaski całej rodzinie ludzkiej , aby mogła żyć w zgodzie, miłości i pokoju. Amen.

17 marca

Ubóstwo św. Józefa

Bóg chciał, aby Chrystus przyszedł na świat i wychował się w ubogiej rodzinie. Na ziemskiego opiekuna swego Syna wybrał człowieka, który nie posiadał majątku ani o niego nie zabiegał. Chciał, aby ubóstwo Józefa stało się ubóstwem Chrystusa. wybrał je celowo. To nie była konieczność, wynik niezaradności czy pogardy dla dóbr materialnych – Józef był człowiekiem zaradnym i pracowitym. Ciężką pracą fizyczną zarabiał na utrzymanie. W domu nazaretańskim nie było nędzy, ale też nie było wygód ani luksusu. Zaspokajano podstawowe potrzeby materialne, a niedostatki w niczym nie zakłócały spokoju i szczęśliwego pożycia Świętej Rodziny.
Bóg chciał nam pokazać, że tylko człowiek ubogi może być wewnętrznie wolny i wielkoduszny. Józef rozumiał tę myśl Bożą. Wiedział, czym jest prawdziwe, po Bożemu pojęte ubóstwo. Znał Pisma i znajdował w nich pocieszenie, wszak żył jak człowiek ubogi, ciesząc się względami Boga.
Co to oznacza w praktyce? Otóż bogactwo czyni człowieka często chciwym i bezwzględnym. Chęć posiadania skłania ludzi do nieuczciwości, nadużyć i kradzieży, czyni ich egoistami nie dostrzegającymi cudzych potrzeb, budzi pychę, poczucie wyższości, wyzwala zazdrość i lęk przed utratą własności. Człowiek staje się niewolnikiem swego majątku, pracuję ponad siły, aby coraz więcej mieć, zgromadzić, zaimponować stanem posiadania. Pogoń za pieniądzem zabija radość, tłumi wrażliwość na dobro i wartości duchowe. Wielu ludzi jest przekonanych, że wszystko można kupić, że władzę, karierę, stanowisko, czyjąś miłość i przyjaźń można nabyć tak, jak się nabywa przedmioty. Zapominają, że dawcą wszelkiego dobra jest Bóg, do którego należy się zwracać we wszystkich potrzebach, oczekiwać pomocy i za nią dziękować.
Józef, skromny cieśla, jest dla nas wzorem postępowania. Uczy nas umiejętności poprzestawania na małym, bowiem ewangeliczny ubogi jest zarazem pracowity, dobrze gospodaruje i umie żyć na miarę tego, co posiada. Jeśli ma mniej niż inni, potrafi się z tym pogodzić. Spokojnie przyjmuje takie warunki życia, jakie przeznacza mu Bóg. Ubóstwo sprzyja wówczas silniejszej wierze i ufności w Opatrzność Bożą. Budzi postawę pokory u tego, kto doświadcza, że wszystko zależy od Stwórcy.
Taki stan ducha może być również cechą ludzi bogatych, bo można posiadać wiele, ale nie czynić z majątku najwyższej wartości i celu życia. Tacy ludzie wiedzą, że jeśli mają więcej od innych, to po to, aby się dzielić, pomagać i służyć tym, którzy nie mają nic albo mają niewiele.
Zarówno majątek, jak i jego brak mogą być utrudnieniem, powodem zła i ludzkiej krzywdy, a mogą też być okazją, szansą daną przez Boga, aby żyć uczciwie i czynić dobro.

  • Czy pamiętam o słowach Chrystusa: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną” (Mt 6,19)?
  • Czy głównym celem mego życia nie jest gromadzenie środków materialnych?
  • Czy nie cenię dóbr materialnych wyżej niż wartości duchowych?
  • Czy nie zazdroszczę ludziom bogatym? Czy nie pogardzam biedniejszymi od siebie?
  • Czy pamiętam, że mam być bogaty przede wszystkim w łaskę i miłość Bożą?

Modlitwa

Święty Józefie, Ty przeszedłeś przez życie jako człowiek skromny i ubogi. Naucz nas umiejętności używania dóbr doczesnych zgodnie z wolą Bożą i gromadzenia skarbów niezniszczalnych na życie wieczne. Amen.

18 marca

Mądrość Józefa

Mieszkańcy Nazaretu dziwili się bardzo, słuchając nauczania Chrystusa. „Skąd u Niego ta mądrość?” – pytali nieufnie (Mt 13,54). Skąd taka mądrość u syna cieśli Józefa? Znali go przecież od lat: był zwykłym dzieckiem, towarzyszem zabaw ich dzieci – wprawdzie miłym, uprzejmym i posłusznym, ale niczym nadzwyczajnym się nie wyróżniał. Gdy podrósł, pomagał ojcu w pracy, potem opuścił swój dom.
Jego ojca również dobrze znali: miał warsztat ciesielski, był skromny, pobożny i uczciwy, ale nie posiadał takiej wiedzy jak faryzeusze i uczeni w Piśmie. Mieszkańcy Nazaretu dziwili się i nie rozumieli. Nie pojmowali tego, że Chrystus jest Bogiem, a Jego mądrość jest nadprzyrodzona. Nic też nie wiedzieli o mądrości Józefa, który w ich przekonaniu był tylko zwykłym rzemieślnikiem.
Na czym więc polegała mądrość Józefa? Bo niewątpliwie był człowiekiem rozsądnym i rozważnym opiekunem Jezusa i Maryi. Miał dużo wiedzy praktycznej, którą daje życiowe doświadczenie. Dobrze znał swój zawód i umiał postępować z ludźmi, z którymi utrzymywał kontakty, wykonując dla nich różne prace. Był człowiekiem swego czasu i swego środowiska. Umiał obserwować, oceniać i wyciągać właściwe wnioski, co jest cechą ludzi skupionych i uważnych. Miał bogate życie wewnętrzne, brał udział w różnych wydarzeniach, także nadzwyczajnych, przeżywał też wiele trudnych sytuacji. Umiał dostrzegać problemy i rozwiązywać je, roztropnie podejmując odpowiednie decyzję.
Właśnie ta umiejętność szybkiego wcielenia w życie tego, co mu Bóg objawiał, co poznawał pod natchnieniem Ducha Świętego, jest jednym z dowodów prawdziwej mądrości Józefa. Gdyby nie miał tego daru Bożego, nie potrafiłby kierować powierzoną mu rodziną. Przeznaczając go na opiekuna Świętej Rodziny, Bóg udzielił mu zdolności widzenia rzeczy według ich istotnej wartości, dostrzegania tego, co jest lepsze, i postępowania zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Józef musiał pilnie zważać na wszelkie potrzeby Jezusa i Maryi i w każdych okolicznościach wybierać drogę najlepszą dla nich trojga. Odznaczał się umiejętnością dokonywania trafnych wyborów w całym swoim życiu, umiał podporządkować swoją ludzką mądrość mądrości Bożej, która każe człowiekowi pragnąć bardziej dóbr wyższych aniżeli znikomych dóbr i wartości tego świata. To właśnie Boska mądrość kazała Józefowi poślubić Maryję i wyrzec się tego, czego inni szukają w małżeństwie. Miał odwagę pragnąć miłości dziewiczej. Ta sama mądrość kazała mu przyjąć rolę ojca, chociaż wiedział, że będzie najniższy godnością w rodzinie, której będzie głową. Cieszył się tym, że może pokornie służyć. Rozumiał, że prawdziwa mądrość polega na umniejszaniu się, by w ten sposób przyczynić się do przyjścia królestwa Bożego.
Postawiony wraz z Maryją wobec perspektywy ofiary zbawczej miał tę mądrość, że przyjął ją w milczeniu. Proroctwo Symeona nie wywołało w nim buntu ani niedowierzania. Podobnie jak Maryja zachowywał  swoim sercu wszystko, co widział i słyszał podczas niezwykłych wydarzeń, w których uczestniczył. W skrytości ducha rozmyślał nad tym, czego Pan chciał go przez nie nauczyć. Potrafił zawsze dostosować się do niezgłębionej  tajemnicy, której był świadkiem. Ta umiejętność zachowania się, wypełnienia swojej roli w Bożym planie zbawienia, świadczy o wielkiej mądrości Józefa i wysokim stopniu jego inteligencji.

  • Czy troszczę się o rozwój mojej wiedzy religijnej?
  • Czy wiem, na czym polega mądrość Boża i co odróżnia ją od mądrości czysto ludzkiej?
  • Czy w swoim życiu codziennym nie kieruję się wyłącznie ludzką mądrością?

Modlitwa

Święty Józefie, wyjednaj nam łaskę prawdziwej Bożej mądrości, pozwalającej – zwłaszcza w chwilach trudnych – wybierać nie to, co łatwe i przyjemne, ale to, co jest naprawdę dobre i zbliża nas do naszego Ojca w niebie. Amen.

19 marca

Dusza prosta

Życie Józefa było bardzo proste. Upływało w jednostajnym rytmie codziennych zajęć, wypełnione było pracą, modlitwą, radościami i troskami. Kilkakrotnie Józef przeżył niezwykłe wydarzenia: poselstwo anioła, pokłon pasterzy i Trzech Mędrców złożony Dziecięciu, proroctwo Symeona i oddanie czci przez Annę w świątyni oraz zgubienie i odnalezienie dwunastoletniego Jezusa. Poza tym jego życie było zwyczajne. Mijały całe lata, w których nic się nie działo, nie było żadnych cudownych wypadków, tylko praca na chleb i obcowanie z Bogiem w wierze.
Józef wykonywał prosty zawód: obróbka drewna była ciężka i mało efektowna. Życie rodzinne też było proste. Kontakty z Maryją i Jezusem, oparte na szczerości i zaufaniu, były nieskomplikowane. Syna Bożego wychowywał Józef z prostotą, postępując z Nim, jak każdy kochający ojciec z własnym synem. Uczył Jezusa modlić się i pracować.
Proste było także życie religijne Józefa. Nie stosował nadzwyczajnych praktyk ani drobiazgowych przepisów.
Przede wszystkim prosta była dusza Józefa, uczciwa i przejrzysta, oddająca się Bogu bez zastrzeżeń. Jego postępowanie wobec Boga i ludzi było prostolinijne. Nigdy nie unosiła go miłość własna, dlatego nie upominał się o swoje prawa, nie znał egoizmu, pychy ani nadmiernej ambicji. Wolał usuwać się na drugi plan, żyć w cieniu innych. Umiał się poświęcać, zapominając o sobie.
Taka postawa pozwalała mu uniknąć wielu konfliktów i pokonywać przeszkody. Z Ewangelii wiemy, że kilkakrotnie w kłopotliwych i trudnych sytuacjach nawiedzał Józefa anioł, przekazując Boże polecenie. Wówczas Józef nie rozpoczynał dyskusji, nie oburzał się, nie szukał wykrętów, nie zastanawiał się, czy to przyniesie mu zysk, czy stratę, po prostu nie myślał o sobie. Z całą prostotą, ufnie przejmował wolę Bożą i wypełniał ją. Postępował tak, ponieważ zawsze żył miłością i w zjednoczeniu z wielką miłością Bożą. Kochał Boga i ta miłość rozwiązywała mu wszystkie problemy. W chwilach doświadczeń najlepiej okazywał prostotę ducha.
Cierpienie nieraz staje się ciężarem, załamując człowieka. Józef umiał uchronić się od niezadowolenia, żalu czy smutku. Siły ducha jednoczył w postawie ofiarnej, która rozjaśniała wszystko. Im bardziej jakieś zdarzenie było przykre, tym szybciej Józef ofiarowywał je Bogu w porywie miłości, a jego dłuższa od znajdowała spokój i pogodę.
Szczególnie prosta musiała być modlitwa Józefa. Będąc człowiekiem milczenia, był nim również podczas modlitwy. Milczenie było dla niego także formą miłości. Józef wpatrywał się w Boga i zatracał w Jego obecności, nie używając wielu słów. W swej prostej duszy Józef nosił odbicie Boga, który jest Bytem nieskończenie bogatym, lecz i nieskończenie prostym. Udzielając swych darów, chce udzielać także swej prostoty. Ubogacona życiem Bożym dusza Józefa miała w sobie wielki skarb tego Bożego daru.

  • Czy wobec Boga i ludzi nie przedstawiam siebie w lepszym świetle,  niż jestem naprawdę, czy nie jestem dwulicowy?
  • Czy inni ludzie, patrząc na moje postępowanie, mogą powiedzieć, że jestem dobrym chrześcijaninem?
  • Czy moje poglądy, słowa i czyny są zgodne ze sobą?
  • Czy nie komplikuję swego życia przez egoizm i pychę?

Modlitwa

Święty Józefie, prosimy Cię, naucz nas mądrej prostoty obcowaniu z Bogiem i ludźmi i pomóż nam unikać wszelkich przejawów fałszu i obłudy w naszym życiu. Amen.

20 marca

Cierpienie i radość

W życiu każdego człowieka chwile jasne i dobre przeplatają się z momentami trudnymi i bolesnymi. Zarówno radość, jak i cierpienie są nam dane przez Boga, a sposób ich przeżywania jest sprawdzianem naszej wiary, naszego stosunku do Boga, miłości i ufności. Często stajemy bezradni wobec trudności życiowych, czasem cierpienie oddala nas od Boga, nieraz w okresach pomyślności zapominamy o Nim.
Spójrzmy na Józefa, człowieka takiego jak my, i zwróćmy uwagę na to, jaka była jego postawa w różnych sytuacjach, w dobrych i złych momentach życia.
Czy Józef cierpiał? Niewątpliwie tak. Jego życie nie było łatwiejsze od naszego. Zapewne inaczej je sobie wyobrażał, inaczej planował, a tymczasem Bóg żądał poświęcenia i rezygnacji z jego własnych planów i zamiarów. Ewangelia podaje nam kilka trudnych doświadczeń, które z woli Opatrzności stanęły przed Józefem i były powodem jego cierpienia.
Józef przeżył wielką rozterkę, gdy dowiedział się, że Maryja, jego Oblubienica, ma zostać matką. Martwił się, gdy nie mógł znaleźć schronienia dla swojej małżonki w noc wigilijną. Z przykrością i bólem patrzył, jak Maryja kładzie nowonarodzonego Jezusa na sianie w zwykłym, bydlęcym żłobie. Był przerażony, gdy doszła go wieść o zbrodniczych zamiarach Heroda. Przeżył ucieczkę, poniewierkę i gorycz z tułaczki na obczyźnie. Z niepokojem i bólem serca szukał wraz z Maryją zgubionego Jezusa.
Oprócz tych cierpień wewnętrznych przeżywał również cierpienia fizyczne, a więc niedomagania i choroby, od których z pewnością nie był wolny. Życie codzienne także przynosiło wiele trudności i kłopotów.
Bóg prowadził Józefa trudną drogą. Chciał go pouczyć, by nie polegał na sobie, ale tylko na Nim. Chciał go również zbliżyć do siebie, aby posłuszeństwo zamieniło się w świadome przymierze. Taki bowiem jest sens każdego cierpienia.
Józef rozumiał te Boże zamierzenia i doskonale na nie odpowiadał. Był człowiekiem silnej wiary. Wiedział, że wszystko, co go spotyka, jest znakiem woli Bożej, a więc jest dla niego w danej chwili najlepsze. Nie poddawał się przygnębieniu, nie ulegał rozpaczy, nie załamywał się w obliczu trudności. Wierzył, że Bóg może wyprowadzić człowieka z każdego nieszczęścia. Ufał Bogu bez zastrzeżeń i był pewny, że On go nie zawiedzie i nie opuści. Ta ufność była dla niego źródłem spokoju, równowagi i cierpliwości. Kochał Boga, a gdy się kocha, to można umiłować nawet trud ponoszony dla osoby kochanej. Dlatego Józef z każdej próby wychodził zwycięsko, coraz bardziej umocniony na duchu, coraz bliższy Bogu i świętości.
Nie tylko cierpienia były udziałem Józefa. Żaden człowiek nie miał tak wielkich powodów do radości jak święty Józef. Związał on swoje życie z życiem Maryi, którą bardzo kochał. Odczuł ogromną radość, gdy po dniach walki wewnętrznej otrzymał od Boga zapewnienie, że jego dziewicza małżonka urodzi Syna Bożego. Ten wyjątkowy dar wybrania, powołanie do ojcowskiej opieki, napełniło jego serce radosną wdzięcznością. Przyjście Jezusa na świat było dla niego powodem wielkiego szczęścia. Przybycie pasterzy, pokłon Trzech Mędrców, spotkanie z Symeona witającego Dziecię, odnalezienie Jezusa – to były bardzo radosne chwile w życiu Józefa. Później mężczyzna przeżył długie lata cichego szczęścia w Nazarecie, gdy Syn Boży powierzył się całkowicie jego rękom, zdał się na jego miłość. Józef mógł obserwować, jak Dziecię Jezus rozwija się i wzrasta w mądrości i w łasce u Boga i ludzi. Mógł z Nim obcować na co dzień, rozmawiać z Nim, pieścić Go, dbać o Jego potrzeby. Toteż żadne cierpienie nie mogło być dla Józefa zbyt wielkie, żaden ból zbyt dotkliwy. Nieustannie radował się z obecności Jezusa i Maryi. To była radość głęboka i szczera. Wyrażała wewnętrzną postawę Józefa, który swój optymizm, spokój, pogodę i równowagę ducha czerpał z bliskości umiłowanych osób.

  • Czy jestem przekonany, że źródłem prawdziwej radości, pokoju i szczęścia jest Bóg?
  • Czy staram się o utrzymanie wewnętrznej pogody ducha w każdej sytuacji swego życia?
  • Czy niepowodzenia i troski materialne nie zubożają mnie wewnętrznie?
  • Czy umiem znajdować radość w małych drobiazgach codziennego życia?
  • Czy mój stosunek do cierpienia jest zgodny z nauką Kościoła?
  • Czy wiem, że ludzie cierpiący są szczególnie umiłowani przez Boga?
  • Czy mam świadomość, że cierpienie jest najodpowiedniejszą sytuacją na przyjęcie łaski Bożej?
  • Czy jestem przygotowany do przeżywania cierpień w duchu chrześcijańskim?

Modlitwa

Święty Józefie, pomóż nam, abyśmy zrozumieli sens chrześcijańskiej radości, która ma swe źródło w Bogu, i umieli promieniować nią na otoczenie, świadcząc tym samym, że człowiek żyjący Bogiem jest radosny. W chwilach trudnych zaś pomóż nam zrozumieć oczyszczającą i uświęcającą wartość cierpienia i wzmocnij nasze męstwo i cierpliwość. Amen.

21 marca

Człowiek pokorny

Józef pochodził z królewskiego rodu Dawida. Miał bogatych, wspaniałych przodków, zasłużonych dla narodu żydowskiego. Tradycja tej dynastii przetrwała zapisana w świętych księgach i w pamięci kolejnych pokoleń. Nikt nie wątpił w to, że Jezus, a tym samym i Józef byli potomkami tego rodu. Nawet prości ludzie, tacy jak kobieta kananejska i niewidomy z Jerycha, nazywali Jezusa Synem Dawidowym (Mt 15,22; Mk 10,47).
Józef znał swoje pochodzenie, ale nigdy nie oczekiwał z tego powodu specjalnych względów ani od Boga, ani od ludzi. Nie zabiegał o popularność, nie pragnął rozgłosu, nie szukał zaszczytów. Po przodkach odziedziczył wielką szlachetność serca i delikatność sumienia, ale nic go nie łączyło z możnymi tego świata.
Całe życie Józefa było wyrazem głębokiej, prawdziwej pokory. Jego dzieciństwo i wczesna młodość minęły w ciszy, przez nikogo niezauważone. Żył w małym, prowincjonalnym miasteczku jako skromny, ubogi rzemieślnik.
Pracował ciężko, spokojnie i z poddaniem się woli Bożej przyjmował to, co było mu przeznaczone. Cały blask jego świętości był osłonięty cieniem aż do chwili spotkania z Najświętszą Panną. Poślubił tę pokorną Dziewicę, nic nie wiedząc o godności, jaka go miała spotkać. Gdy dowiedział się od posłańca Bożego, że Dziecię, którego oczekuje Maryja, jest zapowiedzianym Mesjaszem, pozostał nadal pokorny i cichy. Wierzył i ufał Bogu bezgranicznie, a na zewnątrz w jego życiu nic się nie zmieniło. Nie zwierzał się nikomu, nie opowiadał o swoim szczęściu, ale zachowywał wszystko w sercu podobnie jak jego małżonka. Możemy przypuszczać, że tylko przed Nią otwierał swoje serce w szczerych, poufnych rozmowach.
Gdy Jezus przyszedł na świat, Józef nie prosił Boga o żadne przywileje, ułatwienia, o zmianę warunków życia, chociaż mógł się spodziewać innych okoliczności narodzin Syna Bożego. Zrozumiał, że ma być opiekunem tej maleńkiej, bezbronnej istotki. Podjął obowiązki ojca rodziny, przepełniony miłością i wdzięcznością dla Boga. Starał się ustawicznie, aby swoje zadania wykonywać jak najlepiej. Służąc Jezusowi i Maryi, zapominał o sobie, usuwając się na drugi plan. Pracował, aby rodzina miała środki do życia, pożywienie i odzież. W codziennych drobnych sprawach, w małych uczynkach, okazywał swoją miłość, zapał i poświęcenie. Kierując się natchnieniami Ducha Świętego, rozsądnie dbał o bezpieczeństwo najbliższych mu osób. Był dobry, troskliwy, oddany. Nie zwątpił nigdy o wielkich tajemnicach Bożych, w których brał udział, i nie starał się dociekać Bożych zamiarów. Swoje szczęście znajdował w szczęściu rodziny, w uśmiechu Jezusa, w łagodnym spojrzeniu Maryi.
Józef miał serce ciche i pokorne, a jego pokora polegała na tym, że nie znał egoizmu, niezdrowej ambicji, uporu, pychy. Obce mu było wszelkie zakłamanie, nie poniżał się fałszywie, nie lekceważył swojej godności. Zawsze żył w prawdzie wobec Boga, ludzi i wobec siebie. W każdej chwili robił to, co miał do zrobienia, starając się wykonać to dobrze.

  • Czy dobrze znam siebie – swój charakter, wady, zalety i możliwości?
  • Czy nie usprawiedliwiam zbyt łatwo siebie, swoich win, złego postępowania?
  • Czy mówię często, że nie mam się z czego spowiadać?
  • Czy nie ulegam pozorom w ocenie innych ludzi, czy nie jestem przesadnie krytyczny?
  • Czy uznaję, że moje zalety, dobre cechy, uzdolnienia, powodzenie i sukcesy pochodzą od Boga, czy raczej przypisuję je sobie?

Modlitwa

Święty Józefie, racz nam wyjednać tę łaskę, abyśmy poznając Boga i siebie, nauczyli się prawdziwej pokory i zasłużyli na błogosławieństwo obiecane przez Chrystusa ludziom cichym i pokornego serca. Amen.

22 marca

Człowiek milczący

Mowa spełnia ważną rolę w naszym życiu. Bóg obdarzył nas zdolnością mówienia po to, abyśmy mogli porozumiewać się, przekazywać swoje myśli, informacje, pouczenia. Wypowiadane przez nas słowa powinny być zgodne z prawdą, z naszym wewnętrznym przekonaniem i z Bożymi przykazaniami. Mądrość, rozsądek i uczucia można jednak wyrażać także przez poprzez milczenie – wówczas jest ono wymowne i pełne treści.
Takie właśnie było milczenie Józefa. Józef spotykany w Ewangelii to święty milczący. Czytamy opisy zdarzeń, w których brał udział, dowiadujemy się o poleceniach, które otrzymywał od Boga, widzimy go w działaniu, przy pracy, ale nie słyszymy nigdy jego słów. Józef jest pogrążony w pełnym skupienia w milczeniu. Milcząco przyjął wiadomość o cudownym poczęciu Jezusa i wezwanie, by zastąpił Mu Ojca na ziemi. W milczeniu adorował nowo narodzone Dziecię w stajence betlejemskiej. Milczał w świątyni podczas spotkania z prorokiem Symeonem. Nie wyrzekł słowa, gdy trzeba było uciekać do Egiptu, ani wtedy gdy dwunastoletni Jezus zgubił się w Jerozolimie. Nie wypowiedział swojej radości, gdy po długich poszukiwaniach odnaleźli Go wraz z Maryją.
Milczenie Józefa nie oznaczało oschłego zamknięcia się w sobie. Miał on bowiem naturę wrażliwą i uczuciową, ale nie okazywał tego na zewnątrz. Z pewnością umiał wypowiadać swoje zdanie i wyrażać to, co myślał, lecz mówił mało. Nie wypowiadał niepotrzebnych słów i w ten sposób przejawiał się jego stosunek do Boga i do świata.
Jego życie Bóg złączył z wielką i świętą tajemnicą zesłania swego Syna na ziemię. Nie wszystkie okoliczności i szczegóły tej tajemnicy Józef pojmował, ale odnosił się do spraw Bożych z wiarą, podziwem i głębokim szacunkiem, podkreślając to przez swoje milczenie. Z podobnym szacunkiem wyrażanym w milczeniu odnosił się do swojej pracy, do obowiązujących praw i obyczajów, do nauki i mądrości Pisma Świętego, do całej natury pochodzącej od Boga Stwórcy. Wszystko, co pochodziło od Boga, Józef traktował z mądrym, pełnym skupienia milczeniem. Na wszelkie Boże polecenia reagował nie słowami, lecz czynem. Jego postępowanie wynikało z głębokiego przekonania, że to, czego Bóg sobie życzy, jest słuszne, zatem wymaga wykonania bez nadużywania słów.
W epoce rozwoju cywilizacji i techniki, gdy zalewa nas nadmiar dźwięków, informacji i słów, cichy i skupiony Józef jest dla nas wzorem do naśladowania. Milczący święty dobrze wiedział, że tylko w ciszy i skupieniu ducha, unikając zgiełku i hałasu, można łatwiej usłyszeć głos Boga skierowany do człowieka i na ten głos odpowiedzieć.

  • Czy nie nadużywam daru mowy w niepotrzebnym gadulstwie?
  • Czy nie boję się ciszy i samotności? Czy znam wartość milczenia?
  • Czy wielomównością nie zagłuszam głosu Boga i swego sumienia?
  • Czy swoimi słowami nie wyrządzam komuś krzywdy, szkody, zła?
  • Czy wiem, że za pomocą słów można uczynić również wiele dobrego?

Modlitwa

Święty Józefie, naucz nas mądrego milczenia. Podpowiedz, kiedy należy milczeć, a kiedy mówić, abyśmy zarówno milczeniem, jak i słowami mogli uwielbiać Boga i pomagać bliźnim. Amen.

23 marca

Serce czyste

Czystość jest cnotą, którą Bóg sobie szczególnie upodobał. O jej wielkiej wartości wobec Boga świadczy fakt, że matką Syna Bożego została przeczysta Dziewica Maryja, a Józef, Jej dziewiczy małżonek, został opiekunem Jezusa.
W nim Kościół czci patrona czystości, zwłaszcza ludzi młodych, bowiem Józef, obdarzony łaską umiłowania czystości, przestrzegał jej w całym swoim życiu – zarówno w młodości jak i później, gdy był oblubieńcem i mężem Maryi. Był człowiekiem młodym, pełnym sił i energii życiowej, ale umiał podporządkować sprawy ciała sprawom ducha. Jego czystość wyrażała się nie tylko w opanowaniu skłonności i popędów, ale też w wielkiej szlachetności serca, myśli i słów.
Od chwili, gdy spotkał Maryję, pokochał Ją najpiękniejszym,  czystym uczuciem. Nigdy w niczym nie uraził uczuć Dziewicy ani Jej tak głęboko uświęconej duszy. Podziwiał Jej piękno, poważał Ją, darzył szacunkiem. Będąc pod urokiem Maryi, czuł się coraz bardziej pociągnięty na drodze miłości duchowej, którą kroczyli wspólnie. Coraz lepiej rozumiał, że jeśli pragnie żyć z Nią w związku małżeńskim, to powinien wytrwać w czystości.
Dla Józefa i Maryi dziewiczy związek przedstawiał się jako naturalne, zrozumiałe wypełnienie wspólnych dążeń, był wyrazem najwyższej miłości małżeńskiej. Kiedy anioł wyjaśnił, że Maryja została matką za sprawą Ducha Świętego, i nakazał Józefowi, aby przyjął Ją do swego domu, Józef zrozumiał, że jego Oblubienica pozostała w nieskalanej  czystości i że ich dziewiczy związek odpowiada woli Bożej. Józef nigdy nie zawiódł się na swej Oblubienicy i nie doznał zawodu w życiu małżeńskim. Zjednoczenie duchowe przyniosło mu szczęście przewyższające jego oczekiwania.
Z pewnością sytuacja Józefa była wyjątkowa, przewidziana w planie Bożym, w którym konieczne było stworzenie ogniska rodzinnego Synowi Bożemu, stającemu się małym Dzieckiem. Józef wiedział, że jest wybrany przez Boga i będąc posłuszny Jego woli, pragnął gorąco wytrwać we wszystkich powinnościach swego powołania, także w czystości ciała i duszy. Dobrowolnie zrezygnował z posiadania potomstwa, godząc się tym samym na wielkie wyrzeczenie, a uczynił to ze szlachetnej miłości do Boga i Maryi. Czystość Józefa przyniosła mu nagrodę w postaci cudownego, boskiego daru – został przybranym ojcem Syna Bożego. Jego ręce mogły dotykać i pieścić Dziecko, które było  samą Świętością. Serce Józefa mogło Mu dać prawdziwe i bezinteresowne uczucie ojcowskie.
Czystość Józefa wskazuje, że każda ofiara serca otrzymuje nagrodę. Józef również zaświadcza, że im czystsze jest serce, tym bardziej jest zdolny do miłości podobnej do miłości Ojca Niebieskiego. Dzięki staraniom o zachowanie czystości Józef ujrzał Boga. Bóg był blisko niego w Dzieciątku Jezus i oddawał się mu, bowiem dzięki czystości  jego serca nic nie stało na przeszkodzie.

  • Czy pamiętam o tym, że ciało człowieka jest świątynią Ducha Świętego, że zostało powołane do zmartwychwstania i wobec tego wymaga szacunku?
  • Czy staram się o czystość myśli, słów i czynów?
  • Czy moje słowa i czyny są powodowane czystą intencją? Czy nie ma we mnie fałszu, obłudy, podstępu?
  • Czy wiem, że wymaganie czystości dotyczy również pożycia małżeńskiego?
  • Czy rozumiem, że określenie „czyste serce” nie odnosi się wyłącznie do spraw ciała i erotyki, lecz do każdego grzechu?

Modlitwa

Święty Józefie, wzorze czystości, pomóż nam, abyśmy jak Ty ukochali czystość serca, strzegli jej na co dzień i dzięki temu stali się godnymi oglądania Boga w królestwie niebieskim. Amen.

24 marca

Wierny w miłości

Zasadniczą cechą duszy Józefa była miłość – prawdziwa, silna i wierna. Miłość była podstawą i oparciem w jego życiu; nadawała kierunek, sens i wartość wszystkim jego poczynaniom. Dowodem tej miłości były wytrwałość i niezłomna wierność wobec Boga i ludzi.
Józef przez całe życie gorąco kochał Boga i był Mu wierny, przyjmując całkowicie Jego wolę i wypełniając ją posłusznie we wszystkich okolicznościach życia. Okazywał wierność Maryi, swej Oblubienicy. Szanował Jej osobistą tajemnicę zwiastowania, a równocześnie zachowywał duchowe zjednoczenie z Nią, jednomyślność i pełne zrozumienie. Nigdy Jej nie zawiódł. Był wiernym małżonkiem w trudnych sytuacjach i w zwyczajnym, w codziennym życiu. Zawsze był wierny Jezusowi, kochając Go miłością ojcowską, poświęcając się dla Niego bez miary i mając na celu tylko Jego dobro. Życie rodzinne Józefa było przepełnione wiernością dlatego, że oboje z Maryją byli bezwzględnie wierni Bogu, dzięki czemu mogli tak samo postępować względem siebie.
Józef w swoim życiu osobistym pragnął okazać tak wielką wierność, jakiej Bóg żądał od narodu wybranego. Była to nie tylko wytrwałość w wypełnianiu prawa Bożego, wszystkich przepisów i nakazów religijnych, ale stałe usposobienie serca, które chciało wszystko czynić z miłości. Józef wiedział, że Bóg pragnie właśnie takiej głębokiej wierności. Starał się radować Boga niezachwianą stałością w miłości, pragnieniem, aby dać z siebie wszystko. Józef i Maryja byli wierni Bogu w każdej chwili swojego życia.
Wierność Józefa przetrwała zwycięsko wszystkie wydarzenia. Bez względu na wstrząsy i doświadczenia, którego go spotykały, Józef pozostał wielkoduszny, oddany i zawsze wypełniał obowiązki, które na siebie przyjął. W chwilach niepewności i zwątpienia szukał oparcia w Bogu. Umiał być wierny zarówno w wielkich, jak i w małych rzeczach.  Zwłaszcza w codziennych, drobnych sprawach potrafił okazywać wielką miłość, co jest o wiele trudniejsze. Nie ulegał swoim nastrojom, odruchom, uczuciom, które mogłyby spowodować zmianę w jego postępowaniu, nie zważał na chwilowe odczucia i wrażenia. Jak każdy człowiek przeżywał cierpienie, lęk, smutek i rozczarowanie, ale nie pozwalał, aby te odczucia panowały w jego sercu i wpływały niekorzystnie na jego postępowanie. Życie Józefa było nastawione na czynienie dobra dla innych z pominięciem siebie i swoich uczuć.  Był wierny w czynieniu dobra. Kochać i odpowiadać na miłość – oto na czym polegała wierność Józefa.

  • Czy jestem przekonany o wierności Boga, o Jego miłości nawet wtedy, gdy spotykają mnie niepowodzenia i cierpienia?
  • Czy potrafię okazać wierność Bogu także w trudnych chwilach mego życia?
  • Czy modlę się o miłość Bożą i o to, bym dochował Mu wierności?
  • Czy umiem być wierny w przyjaźni, w życiu rodzinnym, w miłości do ludzi?
  • Czy inni ludzie mogą na mnie liczyć, czy jestem człowiekiem godnym zaufania?

Modlitwa

Święty Józefie, Ty zawsze kochałeś Boga wielką miłością, jak również otaczałeś troskliwą miłością powierzonego Ci Syna Bożego i Jego Matkę, Maryję. Naucz nas prawdziwie kochać Boga i ludzi i wyproś nam łaskę wiernego wytrwania w tej miłości. Amen.

25 marca

Żyjący nadzieją 

„Mieć nadzieję” to znaczy „oczekiwać spełnienia”. Wszyscy prawowierni, pobożni Izraelici oczekiwali wypełnienia zawartych w Piśmie Świętym. Uważali, że dotyczą one wspaniałej przyszłości, kiedy przyjdzie Mesjasz, który przyniesie narodowi wybawienie i założy na ziemi królestwo pod swoją władzą. Wielu wiązało z tym zapowiadanym wydarzeniem nadzieje polityczne, wierząc, że Zbawiciel wyzwoli naród wybrany spod okupacji rzymskiej, zapewni niepodległość, dobrobyt i szczęście.
Józef, podobnie jak inni, był tymi pragnieniami przejęty i niecierpliwie oczekiwał nastania tej ery. Były mu również dobrze znane prorocze zapowiedzi mówiące o Nowym Przymierzu, kiedy lud, obdarzony nowym sercem i nowym duchem, będzie napełniony świętością, będzie naprawdę należał do Pana. Toteż wielka była radość Józefa, gdy anioł oznajmił mu, że Dziecko, które ma urodzić Maryja, jego Oblubienica, będzie właśnie tym Zbawicielem. Przeżywał ogromne szczęście, patrząc na Niemowlę leżące w żłobie. widział w Nim Mesjasza, który jest już na ziemi, obecny wśród ludzi. Wiedział, że zbliża się godzina wyzwolenia i pragnął, by to nastąpiło jak najprędzej.
A później mijały lata życia ukrytego. Jezus wzrastał i rozwijał się, tak jak inne dzieci. Bawił się, brał udział w życiu rodzinnym, uczył się rzemiosła. Jako dziecko, a potem młodzieniec, nie kojarzył się z takim obrazem Mesjasza, jaki wyobrażali sobie ludzie.
Jednakże Józef odczuwał promieniowanie Jego świętości i łaski Bożej. Rozpoznawał  Nim ducha nowego i serce nowe, które miały ożywić nową ludzkość. W tej pozornej sprzeczności dopatrywał się ukrytej tajemnicy, ale nigdy nie zwątpił w to, co usłyszał od anioła. Co więcej, z biegiem lat jego nadzieja ożywiała się, umacniała i stawała się nadprzyrodzona, ponieważ dzięki ciągłej bliskości z Jezusem Józef coraz lepiej poznawał Jego osobowość. Zrozumiał, że to Dziecko, które żyło tak zwyczajnie, nie przygotowywało się do odegrania roli politycznej, że Jego zadanie jest inne. Józef stopniowo uświadamiał sobie, że Jezus przebywa tutaj wyłącznie dla królestwa Bożego, które nie jest na miarę królestwa tego świata. Toteż nadzieja Józefa zwracała się coraz bardziej ku dziedzinie duchowej. Swoje oczekiwanie Józef kierował teraz na spełnienie duchowego posłannictwa Jezusa – już nie tylko wobec jednego narodu, ale całej ludzkości. Na pewno nieraz odsłaniał przed Jezusem swoje uczucia i prosił, by Jezus nie opóźniał rozpoczęcia dzieła zbawienia.
Józef w ten sposób stało się przedstawicielem całej ludzkości, pragnącej lepszego świata. Od niego możemy się uczyć, jakiej współpracy oczekuje od nas Bóg, jak ważne są pragnienia serca i codzienna wierność. Może nam dopomóc w przemienieniu naszej nadziei na modlitwę o zbawienie dla wszystkich ludzi.

  • Czy nie wątpię w zapewnienia i obietnice zawarte w słowach Chrystusa?
  • Czy rzeczywiście ufam Bogu bez wahań i ograniczeń?
  • Czy wierzę, że Bóg może spełnić wszystkie moje prośby i oczekiwania, choć może nie w ten sposób, jak ja tego pragnę?
  • Czy ufam, że zostanę zbawiony?
  • Co czynię, aby inni ludzie podkładali większą nadzieję w Bogu?

Modlitwa

Święty Józefie, Twoja ufność nie zachwiała się nigdy mimo trudnych i niezrozumiałych zrządzeń Bożych. Pomóż nam umocnić i ożywić naszą nadzieję, abyśmy przeszli przez życie z wewnętrznym pokojem, oczekując na obiecaną nam przez Boga radość. Amen.

26 marca

Śmierć Świętego Józefa

Po raz ostatni spotykamy Józefa na kartach Ewangelii, gdy razem z Maryją odnajduje zgubionego dwunastoletniego Jezusa w świątyni jerozolimskiej. Nie znamy dalszych wydarzeń z jego życia ani okoliczności śmierci. Tradycja głosi, że Józef odszedł z tego świata w Nazarecie, w obecności Jezusa i Maryi, mając około pięćdziesięciu lat.
Pewne szczegóły podane przez ewangelistów pozwalają przyjąć, że śmierć Józefa nastąpiła przed rozpoczęciem publicznego nauczania Jezusa. Święty Jan, mówiąc o godach w Kanie Galilejskiej, wymienia wśród obecnych gości Matkę Jezusową i apostołów (2,1-2), nie wspominając o Józefie. Mieszkańcy Nazaretu nazywali Jezusa cieślą,, Synem Maryi (Mk 6,3), co oznacza, że Jezus był już wtedy synem wdowy i wykonywał zawód ojca. Umierając na krzyżu, Jezus oddał swoją Matkę pod opiekę Janowi (J 19,27), a nie uczyniłby tego, gdyby jeszcze żył Józef, Jej małżonek.
Rozumiemy znaczenie, jakie mogła mieć ta śmierć w planach Bożej Opatrzności. Józef zajmował miejsce Ojca Jezusa i za ojca był uważany przez ludzi. Miał do spełnienia wielkie dzieło: utrzymanie i wychowanie Syna Bożego. Gdy wykonał swoje zadanie, musiał się usunąć. Jezus miał ukazać, że Jego Ojcem jest Bóg, a więc obecność Józefa mogłaby wzbudzić wątpliwości i utrudniać objawienie tego. Usunięcie się Józefa było całkowicie zgodne z jego życiem skromnego cieśli z Nazaretu.
Rozstanie z Jezusem i Maryją było dla niego z pewnością wielką ofiarą. Żył z Nimi przez wiele lat we wzajemnym zrozumieniu, w szczęśliwej bliskości. Maryja była doskonałą małżonką, Jezus kochającym synem. Ich obecność nadawała wartość życiu Józefa. Im oddawał całą swoją miłość i przywiązanie. Jego cierpienie było tym większe, że odszedł z tego świata, zanim Chrystus rozpoczął dzieło zbawienia. W obliczu śmierci musiał pogodzić się z tym, że nie będzie widział mesjańskiej chwały Jezusa na ziemi. Ból z powodu opuszczenia Jezusa i Maryi ofiarował Bogu tak jak inne cierpienia swego życia.
Umierając, miał przy sobie najdroższe osoby. Ich obecność łagodziła ból, była największą pociechą. Oboje starali się ulżyć jego cierpieniom, otaczali go troską. Józef wiedział, że więzy, które złączyły jego życie z życiem Jezusa, nie będą nigdy zerwane. Umierał szczęśliwie bez lęku i rozpaczy. Zawsze ufał Bogu, więc odchodził do Niego ze spokojem i ufnością.
Słusznie chrześcijanie wzywają Józefa, prosząc go, aby ich śmierć upodobnił do swojej, a szczególnie, aby towarzyszyła im obecność Najświętszej Dziewicy i Chrystusa. Lecz na to trzeba zasłużyć dobrym życiem. W tym także może nam pomóc święty Józef.

  • Czy zastanawiam się nad ostatecznym celem mego życia?
  • Czy wierzę, że Bóg jest Panem mego życia i śmierci?
  • Czy rozumiem, że śmierć jest narodzeniem do życia wiecznego?
  • Czy pamiętam na co dzień o tym, że każdy mój uczynek, dobry czy zły, będzie o mnie świadczył przed Bogiem?
  • Czy proszę Boga o łaskę dobrej śmierci dla siebie, swoich bliskich, a także innych ludzi?

Modlitwa

Święty Józefie, opiekunie wszystkich dzieci Bożych, wyjednaj nam łaskę dobrego chrześcijańskiego życia, a w ostatniej chwili przyjdź nam z pomocą, abyśmy spokojnie przeszli do domu Ojca Niebieskiego na wieczne życie w radosnej szczęśliwości. Amen.

27 marca

Wzór świętości

Bóg powołał nas wszystkich do świętości i doskonałości. Tę świętość i doskonałość mamy zdobywać na różnych drogach naszego życia, wypełniając wolę Bożą, to znaczy wykonując dokładnie to, czego Pan od nas oczekuje. Bóg objawia swoją wolę wobec każdego człowieka inaczej, bo przed każdym człowiekiem stawia inne zadania życiowe. Daje nam równocześnie pełną możliwość osiągnięcia świętości, udzielając odpowiednich darów i łask. Osoba powołana na przykład do małżeństwa, macierzyństwa lub do stanu duchownego otrzymuje takie cnoty i łaski Boże, aby była zdolna wypełnić swoje posłannictwo. Bóg nigdy nie stawia nam wymagań przekraczających nasze siły.
Powinniśmy poznać i w pełni wykorzystać otrzymane od Boga zdolności. Należy je również własnym wysiłkiem pomnażać i pracować nad rozwojem dobra duchowego w sobie. Nieustannie towarzyszy nam w tym pomoc Boża zawarta w sakramentach i nauczaniu Kościoła. Przejawem troski i opieki Bożej są święci dani nam przez Boga jako drogowskazy w naszym życiu. Ich przykład rodzi w nas dobre, szlachetne myśli i natchnienia, lęk przed popełnieniem grzechu, niepokój sumienia, miłość prawdy i cnoty, radość z wiary. Święci byli ludźmi w drodze do Boga tak jak my, ale mieli swoje sposoby osiągania świętości. Należy je poznać i w miarę możności stosować we własnym życiu.
Spośród wielu świętych, którzy żyli na ziemi, św. Józef stanowi dla nas doskonały wzór do naśladowania w dzisiejszych trudnych, pełnych niepokoju czasach.
Powołaniem życiowym Józefa było małżeństwo z Maryją i zastępowanie Ojca Niebieskiego Jezusowi. To była jego wyjątkowa misja, której nikt nie może powtórzyć w swoim życiu. Bóg przygotował Józefa, aby ten był zdolny wypełnić to posłannictwo. Wybrany do tak szczególnych i trudnych zadań, został obdarzony odpowiednimi łaskami i przywilejami.
Nasze zadania życiowe są inne. Stosownie do nich otrzymaliśmy zespół darów i łask Bożych. Jako chrześcijanie zostaliśmy powołani do bliskiego współżycia z Chrystusem i Matką Najświętszą podobnie jak Józef i to nas mocno z nim łączy. Józef obcował z Chrystusem i Maryją jako z ludźmi żyjącymi realnie. My natomiast poznajemy Chrystusa Eucharystycznego i Maryję na gruncie nadprzyrodzonym. Zostaliśmy do tego uzdolnieni przez łaskę Bożą, więc powinniśmy nie tylko starać się, by jej nie utracić, ale rozwijać ją i pomnażać, podobnie jak czynił to Józef.
Józef był silną indywidualnością, bo tylko silne natury umieją być posłuszne bez wahań. Świadomie wybierał wolę Bożą jako jedyny cel życia. Nieustannie i mocno był związany z Bogiem. Miał niezłomna wiarę i czystą intencję służenia tylko Jemu bez żadnych kompromisów. Wyróżniał się bezwzględną prawością i uczciwością. W najdrobniejszych szczegółach codziennego życia starał się być wierny Bogu, troszcząc się o Najświętszą Rodzinę. Wyrazem tej troski była rzetelna praca. A przy tym zawsze był ujmująco pokorny, cichy i dobry. Wszystkie cnoty i zalety charakteru nieustannie doskonalił, tak że jego postępowanie stawało się coraz bardziej święte.
Prośmy więc św. Józefa, aby wskazał nam właściwą drogę służenia Bogu, pomagał kształtować postawę niezłomnej wierności Bogu i Kościołowi i nauczał nas, jak żyć w łasce Bożej i dojść do świętości.

  • Czy jestem przekonany, że świętość jest przeznaczona także dla mnie?
  • Czy naprawdę wierzę w to, że doskonałość jest dla mnie osiągalna?
  • Czy zauważam u siebie dobre cechy charakteru i staram się je rozwijać?
  • Czy złe strony mojego usposobienia staram się opanować lub zmienić na dobre?
  • Czy modlę się do Boga lub świętych patronów o pomoc w realizowaniu mojej doskonałości?

Modlitwa

Święty Józefie, opiekunie Jezusa i Maryi, naucz nas żyć w oparciu o żywą wiarę, głęboką pokorę, niezachwianą ufność i gorąco miłość. Spraw swoim wstawiennictwem, abyśmy tak jak Ty zawsze żyli w obecności Bożej i wzrastając w łasce, doszli do wyznaczonej nam przez Opatrzność doskonałości. Amen.

28 marca

Pośrednik

Spośród świętych Pańskich Józef posiada szczególny przywilej wspomagania ludzi w ich potrzebach. Na ziemi gorliwie współpracował w dziele przygotowania zbawienia dla wszystkich ludzi i nadal prowadzi tę pracę, będąc już w chwale niebieskiej. W niebie św. Józef działa bardziej niż kiedykolwiek jako pośrednik, a jego pośrednictwo ma charakter wyjątkowy.
Józef był i nadal pozostaje pozostał Oblubieńcem Maryi. Na ziemi ich zjednoczenie było doskonałe w tym znaczeniu, że oboje starali się spełniać wzajemnie swoje pragnienia. Tak jest w dalszym ciągu, dlatego ci, którzy zwracają się z prośbą do Józefa, wzruszają tym Serce Maryi i nakłaniają do działania Jej wszechmoc błagającą.
Chrystus, który zachowuje względem Józefa miłość i wdzięczność, jaką syn winien ojcu, łaskawiej wysłuchuje jego próśb i obdarza hojniej tych, którzy proszą Józefa o wstawiennictwo. Józef jest więc możnym orędownikiem i uprzywilejowanym pośrednikiem. Zaraz po Maryi jest z pewnością najprzychylniej wysłuchiwany przez Boga. Jest to jeden z powodów szerzenia się kultu św. Józefa.
Jego postać długo była okryta cieniem, jednak została w czasach współczesnych jakby na nowo odkryta i odczytana. Józef w swej pokorze usuwał się w cień Jezusa i Maryi, aby ludzie czcili i wielbili przede wszystkim te najdroższe dla niego istoty. Kiedy zwrócono uwagę na Józefa, zrozumiano wyjątkową wartość jego świętości i wyjątkową misję, którą Bóg go obdarzył w dziele uświęcenia świata. Nigdy jednak miejsce przyznawane św. Józefowi nie powinno przesłaniać pierwszego miejsca Chrystusa i drugiego Maryi. Prawdziwe nabożeństwo do św. Józefa prowadzi do kultu Maryi i miłości ku Zbawicielowi.
Do wyjednywanych nam przez św. Józefa łask należy przede wszystkim łaska głębszej łączności z Jezusem i Maryją. Święty Józef pomaga nam osiągnąć czystość konieczną do poufnego życia z Jezusem i Maryją, ponieważ jemu samemu dziewicza czystość pozwoliła tak wysoko wznieść się w miłości. Należy prosić św. Józefa także o dar skupienia, który sprzyja zjednoczeniu z Bogiem. Ten milczący święty potrafi wprowadzić w nasze życie ład i pokój, które panowały w domku nazaretańskim. Umie nauczyć cichej, ofiarnej miłości w służbie bliźnim. Wspiera nas w modlitwie, ponieważ jest wspaniałym mistrzem modlitwy wznoszonej do Boga w ukryciu. Uczy nas poświęcenia, które kryje się w skromnej i zwykłej pracy, w codziennym trudzie. Udziela ducha ofiary w milczeniu przyjmującego cierpienie, aby złożyć je Bogu w ofierze. Święty Józef bierze udział w naszej wewnętrznej radości płynącej z wiary w Boga. Dzieli z nami ufność, która pokonuje wszystkie trudności, a ma oparcie w ogromie Bożego miłosierdzia.
Zwracamy się również do św. Józefa jako dawcy darów materialnych. On, będąc głową rodziny, musiał dbać o utrzymanie powierzonych mu osób, a ponieważ był ubogi, nie było to łatwe. Nieraz zaznał trosk i zmartwień z tego powodu. Dlatego dobrze rozumie trudną sytuację wielu ludzi i rodzin borykających się z kłopotami materialnymi i chętnie wstawia się za nimi, mając w pamięci własne doświadczenia. Skromny jak zawsze, pomaga nawet w najdrobniejszych sprawach.
Powinno się prosić św. Józefa przede wszystkim o łaski niezbędne dla duszy, ale nie należy unikać wzywania jego pomocy także we wszelkich innych potrzebach.

  • Czy wierzę w pośrednictwo świętych i skuteczność ich opieki?
  • Czy proszę świętych o pomoc nie tylko w sprawach doczesnych, lecz także duchowych?
  • Czy nie cenię kogoś ze świętych bardziej niż Boga i Matkę Najświętszą?
  • Czy rozumiem, że celem kultu świętych nie są święci, ale sam Bóg, zaś oni tylko pośredniczą między nami a Nim?

Modlitwa

Święty Józefie, Bóg wszechmogący dał nam w Twojej osobie najlepszego pośrednika i orędownika. Prosimy Cię z ufnością, aby wstawiał się zawsze za nami i pozwolił nam doświadczać Twojej pomocy we wszystkich naszych potrzebach. Amen.

29 marca

Aktualność Świętego Józefa

Święty Józef został oficjalnie ogłoszony patronem Kościoła powszechnego. Ta funkcja wynika z faktu, że w swoim ziemskim życiu był małżonkiem Najświętszej Dziewicy i ojcem Pana Jezusa. Kierował Świętą Rodziną, która była początkiem powstającego Kościoła. Dlatego właśnie jemu powierzono wszystkich wiernych należących do rodziny chrześcijańskiej.
Święty Józef jest nie tylko najlepszym patronem i opiekunem, ale stanowi najdoskonalszy wzór życia chrześcijańskiego. Cechują go cnoty, które wszyscy mogą i powinni naśladować. Wiara, nadzieja, miłość Boga i bliźniego, czystość duszy i ciała, sprawiedliwość, pobożność, roztropność, pokój i ład wewnętrzny to tylko nieliczne przymioty Józefa, które nigdy nie tracą swej aktualności. Józef swoją osobowością, promieniowaniem swego ducha pozwala przybliżyć się zarówno do najgłębszych ludzkich wartości, jak i do myśli Bożej.
Ponieważ całe życie spędził w ubóstwie, jest patronem wszystkich żyjących w niedostatku i mających kłopoty materialne. Uczy, jak poprzestawać cierpliwie na małym, nie wstydzić się żadnej pracy, ale łączyć z nią uczciwe życie, wolne od zawiści.
Zarabiał na utrzymanie rodziny ciężką pracą, toteż wszyscy pracujący w różnych zawodach mają szczególne prawo do jego opieki.
W swoim życiu wiele cierpiał, był prześladowany, dlatego znany mu jest los prześladowanych, zwłaszcza za wiarę. Zna cierpienia uciekinierów, wygnańców, politycznych emigrantów i tych, co szukają chleba na obczyźnie. Uczy przebaczać, mężnie znosić krzywdy i upokorzenia.
Jest wzorem dla wszystkich, którzy poświęcają swoje życie w służbie bliźnim z miłości do Boga, spełniają dzieła miłosierdzia, zajmują się działalnością charytatywną, pielęgnują, leczą, wychowują, nauczają. Dzieci, ubodzy, bezdomni, chorzy, upośledzeni reprezentują w sposób szczególny człowieczeństwo Chrystusa, dlatego znajdują u św. Józefa ojcowską troskliwość i umiłowanie.
Święty Józef wskazuje rodzinom drogę miłości, zgody i wzajemnej wierności. Dla młodzieży jest wzorem, a zarazem opiekunem nieskalanej czystości. Pomaga dokonać wyboru, odnaleźć swoje powołanie i miejsce w życiu. Jest patronem trudnych spraw, skomplikowanych sytuacji, opiekunem ludzi słabych, niepewnych, wahających się.
Święty Józef, który zmartwiony i zatrwożony szukał zgubionego Jezusa, jest wielkim orędownikiem tych, którzy utracili Boga z różnych powodów i szukają Go na różnych drogach swego życia. Pomaga tym, którzy ustali w modlitwie, a także tym pragnącym modlić się coraz lepiej. Święta Teresa radzi z własnego doświadczenia: „Kto nie znalazł jeszcze mistrza, który by go nauczył modlitwy wewnętrznej, niech sobie tego chwalebnego świętego weźmie za mistrza, a pod wodzą jego nie zbłądzi” (Życie, 6,8).
Święty Józef jest ideałem dusz kontemplacyjnych i tych wszystkich, których głównym zadaniem jest miłować Pana, poznawać Go i służyć Mu. Przypomina nam również o istnieniu świata niewidzialnego, pozostaje bowiem w zażyłych stosunkach z aniołami i może nas doprowadzić do przyjaźni z tymi istotami pełnymi Bożego światła i dobroci.
Jego pośrednictwo jest zawsze skuteczne, ale w niczym nie ujmuje pośrednictwu Chrystusa. Interwencje św. Józefa w końcowym rezultacie zawsze zbliżają do Chrystusa jako Boga i Pana. Chrystus chcę uczcić tego, który Mu zastępował Ojca na ziemi i przez jego ręce przekazuje nam dary przeznaczone dla nas.

  • Które cnoty i przymioty św. Józefa są najbardziej potrzebne w moim życiu?
  • Czy w sytuacjach trudnych uciekam się do pośrednictwa św. Józefa?
  • Co uczyniłem, aby św. Józef stał się rzeczywiście wzorem mego życia?

Modlitwa

Święty Józefie, w Tobie mamy przykład wielorakich cnót. Pomóż nam, abyśmy umieli Cię naśladować, i przyjmij nas pod swoją szczególną opiekę. Amen.

30 marca

Opiekun Kościoła

Kościół od wieków czci Oblubieńca Maryi jako swego szczególnego patrona i opiekuna. Już w VIII wieku obchodzono jego uroczystość w okresie Bożego Narodzenia, ponieważ z momentem przyjścia na świat Chrystusa wiąże się wyjątkowa rola tego świętego. W XV wieku ustalono dzień 19 marca jako poświęcony jego szczególnej czci.
Kolejni papieże, zwłaszcza ostatni, wielokrotnie wskazywali na postać św. Józefa i stawiali go za wzór do naśladowania młodzieży, ojcem rodzin, ludziom pracy i duchowieństwu.
8 grudnia 1870 roku św. Józef został uroczyście ogłoszony patronem Kościoła powszechnego przez papieża Piusa IX. Papież Pius XII w roku 1955 ustanowił go patronem wszystkich pracujących i zapowiedział doroczne święto św. Józefa Robotnika na 1 maja, które zostało wprowadzone później. Jan XXIII włączył imię świętego Józefa do kanonu Mszy świętej.
Kościół przyznawał św. Józefowi wiele innych dowodów czci oprócz wymienionych, m. in. własną litanię, własną prefację we mszy świętej, wezwanie w aktach uwielbienia, a cały marzec został poświęcony szczególnie świętemu Józefowi.
Skąd biorą się ta wiara i wielka ufność w opiekę św. Józefa nad Kościołem Chrystusowym? Według Pisma Świętego Kościół jest żywym organizmem, Ciałem mistycznym, którego Głową jest Chrystus, a członkami wszyscy wierni, zjednoczenie z Chrystusem przez chrzest, łaskę i miłość. Święty Józef został powołany przez Boga do roli opiekuna, obrońcy i żywiciela Chrystusa. Z woli bożej pełnił obowiązki opiekuna Świętej Rodziny. Potęga wstawiennicza św. Józefa wynika więc zarówno z jego świętości, jak też z jego funkcji na ziemi i chwały w niebie.
Wierzymy, że św. Józef, który niegdyś troszczył się o potrzeby Chrystusa, żywił Go i bronił, pełni nadal tę samą rolę wobec jego Mistycznego Ciała, jakim jest Kościół. Dlatego na przestrzeni wieków jego szczególnej opiece polecano sprawy Kościoła, zwłaszcza w chwilach trudnych i w niebezpiecznych sytuacjach. Takie trudne momenty przeżywa również Kościół współczesny. Takie problemy jak zmaterializowanie, rozluźnienie moralne, laicyzacja, brak jedności pojawiają się w wielu społeczeństwach, również w naszym. Każdy grzech, każde zło uczynione przez jednego z wierzących są odczuwane przez całe Ciało Mistyczne, stanowiące żywy, zjednoczony organizm. Tworzymy jedną, wielką rodzinę, wobec której św. Józef pełni władzę niemal ojcowską, ponieważ jest mężem Maryi i przybranym ojcem Jezusa. Trzeba więc, aby św. Józef swoją potęgą strzegł i bronił Kościoła, tak jak niegdyś strzegł Świętej Rodziny w Nazarecie.
Ojcowska miłość św. Józefa obejmuje każdego, kto należy do Kościoła. Ta opieka nad Kościołem jest zupełnie wyjątkowa i nie ma w niej udziału żaden święty, bo żaden nie dostąpił tego zaszczytu, aby być patronem całego Kościoła.
Bóg Ojciec w dalszym ciągu posługuje się św. Józefem, czyniąc go reprezentantem swojej ojcowskiej troski w stosunku do Kościoła. Niezwykła uległość Cieśli z Nazaretu wobec natchnień Ducha Świętego pozwala mu brać udział w niewidzialnym rządzeniu Kościołem i interweniować według wskazań Bożej mądrości.

  • Czy mam świadomość tego, że Kościół jest wspólnotą Ludu Bożego założoną i zjednoczoną przez Chrystusa i w Chrystusie?
  • Czy mogę powiedzieć o sobie, że jestem dzieckiem Kościoła? Co to znaczy w moim życiu?
  • Czy nie traktuję Kościoła jako instytucji, a kapłanów jak urzędników?
  • Czy interesuję się życiem Kościoła w kraju i na świecie?
  • Czy biorę czynny udział w życiu swojej parafii?
  • Czy nie kompromituję Kościoła swoim postępowaniem?

Modlitwa

Święty Józefie, troskliwy opiekunie całej rodziny Bożej, uproś nam ducha jedności i miłości, naucz nas otwierać serca na potrzeby całego Kościoła i spraw, aby umacniał się on i rozszerzał również dzięki mojej współpracy  łaską Bożą. Amen.

31 marca

Idźmy do Józefa

W ciągu trzydziestu dni rozważaliśmy cnoty, zasługi, przywileje i godność św. Józefa. Poznawaliśmy życie opiekuna Świętej Rodziny i przyglądaliśmy się jego postaci. Na zakończenie rozważań, w ostatnim ich dniu, zbliżamy się do św. Patriarchy, patrona Krakowa, który od kilku wieków opiekuje się tym miastem, osłania je, strzeże i ratuje. Krakowianie, a także mieszkańcy bliższych i dalszych okolic, w różnych dziejowych niebezpieczeństwach  w swoich osobistych niedolach zawsze garnęli się do sanktuariów Żywiciela Syna Bożego, prosząc o potrzebne łaski i dziękując za otrzymane.
Już w XVII wieku dwa krakowskie kościoły zasłynęły jako ośrodki kultu św. Józefa. Jednym z nich był kościół św. Michała i św. Józefa oo. Karmelitów do jego zniesienia w 1788 roku. Drugie centrum stanowi kościół św. Józefa Sióstr Bernardynek, skąd cześć i miłość do świętego promieniuje na całą archidiecezję, Śląsk, Podkarpacie, sięga do Czech, Słowacji i innych krajów.
W tym kościele znajduje się łaskami słynący obraz św. Józefa o wymiarach 254 x 127 cm. Został on namalowany farbami olejnymi na płótnie przez nieznanego artystę szkoły włoskiej na początku XVII wieku. Przedstawia św. Józefa troskliwie prowadzącego za rękę Jezusa mającego około dwunastu lat. Laska w lewej ręce św. Józefa wskazuje na to, że Cieśla z Nazaretu udaje się do swoich obowiązków lub wraca po pracy do domu w towarzystwie swojego przybranego Syna, który pomaga mu, niosąc koszyk z narzędziami.
Jak przekazuje tradycja, obraz ten otrzymał biskup krakowski Jakub Zadzik (1582-1642) od papieża Urbana VIII w 1627 roku i przekazał go swej rodzonej siostrze Teresie, ówczesnej przełożonej klasztoru św. Agnieszki w Krakowie, z przeznaczeniem dla mającej powstać nowej fundacji sióstr bernardynek. Gdy w 1646 roku siostry przeniosły się do nowego klasztoru, obraz św. Józefa umieszczono w głównym ołtarzu drewnianego kościółka zakonnego. Murowany kościół św. Józefa, istniejący do dziś, zbudowano nieco później – w latach 1694 – 1702.
Od początku swego istnienia sanktuarium jest licznie odwiedzane przez wiernych, którzy przychodzą tu indywidualnie lub przybywają w pielgrzymkach, powierzając św. Józefowi swoje troski i kłopoty. Wota otaczające obraz i zapisy w kronice są dowodem wielu łask otrzymywanych za jego pośrednictwem. Również siostry bernardynki zawdzięczają opiece św. patrona kilkakrotne w dziejach klasztoru uratowanie z ciężkich opresji podczas pożarów i wojen. Tak na przykład okupacją niemiecką, która boleśnie dotknęła wiele klasztorów, siostry przeżyły szczęśliwie, uniknąwszy rozproszenia.
Zawdzięczając tak wiele św. Józefowi siostry troszczą się o rozszerzenie jego kultu przez wydawanie modlitewników, nowenn i innych modlitw poświęconych czci swego patronem. Przez cały marzec odprawia się specjalne nabożeństwo do św. Józefa. Szczególnie uroczyście obchodzone jest jego święto patronalne 19 marca, które poprzedza nowenna skupiająca liczne grono czcicieli.
Ożywieni duchem pobożności i wiary w przemożne wstawiennictwo św. Józefa, zostańmy również jego wiernymi czcicielami, a przekonamy się, że ten, którego Bóg ustanowił „panem domu swego i zarządcą wszystkich posiadłości swoich”, nigdy nas nie zawiedzie.

  • Czy mogę powiedzieć o sobie, że jestem czcicielem św. Józefa? W jaki sposób to okazuję?
  • Co mogę uczynić w swoim środowisku, aby św. Józef był coraz bardziej znany i czczony?
  • Czy zewnętrzne formy kultu świętych, jak np. noszenie metalika, ofiarowanie wotum, pielgrzymki do miejsc poświęconych, mają dla mnie głębsze znaczenie?
  • Czy już oddałem się pod opiekę św. Józefowi?

Modlitwa

Święty Józefie, przez cały miesiąc pragnęliśmy zbliżyć się do Ciebie, rozważając Twoje życie, i prosiliśmy Cię o pomoc w różnych potrzebach.
Kończąc to nabożeństwo, dziękujemy Ci za wszystkie łaski otrzymane za Twoją przyczyną. Umacniaj nas w przyjętych postanowieniach i pomóż nam w ich realizacji. Amen.