Wielbię Ciebie

 Modlitwy
do Najświętszego Sakramentu

 

O Ty, co tak dobrze
znasz nicość stworzenia
jednak się nie lękasz
przybliżać do niego 

zstąp do mego serca
zaspokój pragnienia
BOSKI SAKRAMENCIE
miłowania mego!

 

MODLITWY  PRZY  NAWIEDZENIU
NAJŚWIĘTSZEGO  SAKRAMENTU

Niedziela:

  1. Panie nasz, Jezu Chryste, Ty z miłości ku ludziom dzień i noc przebywasz w Najświętszym Sakramencie, gdzie oczekujesz, wzywasz i przyjmujesz wszystkich, którzy przychodzą Cię nawiedzać. Wierzę, że jesteś obecny w Sakramencie ołtarza. Cześć Ci oddaję z głębi serca i dziękuję Ci za łaski, które nam wyświadczasz, a szczególnie za to, że nam samego Siebie darowałeś w tym Sakramencie. Bądź uwielbiony na wszystkich miejscach na ziemi, gdzie w Najświętszym Sakramencie jesteś za mało czczony, a nawet opuszczony. O Jezu, kocham Cię z całego serca i poświęcam się Tobie całkowicie. Oddaję Ci moją wolę, uczucia, pragnienia i wszystko, co jest moją własnością. Odtąd rozporządzaj mną i wszystkim, co posiadam, jak Ci się podoba. Szukam i pragnę jedynie Twojej świętej miłości, wytrwania w dobrym do końca życia i doskonałego wypełnienia Twej woli.

O Jezu najsłodszy, jedyna miłości moja, przyjdź do mego serca i pozostań w nim na zawsze. Amen.

  1. O jak bardzo umiłowałeś nas, najsłodszy Jezu, zostając z nami w świętej Hostii i stając się naszym pokarmem! Któż zdoła pojąć Twoją miłość, która Cię skłoniła, byś się ukrył pod postacią chleba? Któż zdoła opowiedzieć Twoją mądrość i wszechmoc, jaką objawiasz w Najświętszym Sakramencie? Oto w świętej Hostii jesteś ten sam, który siedzisz po prawicy Ojca w niebie. W każdej Hostii jesteś cały, niepodzielny, i we wszystkich razem jesteś jeden i ten sam. Nikt Cię nie przyjmuje więcej lub mniej, ale wszyscy przyjmują Ciebie całego.

O niezgłębiony Sakramencie miłości Boga – Człowieka! Jezu, prawdziwa Manno z nieba dająca życie, przyjdź i nasyć głód mojej duszy.

Poniedziałek:

  1. Panie Jezu Chryste, utajony w Najświętszym Sakramencie, tu ukrywa się nie tylko Twoje Najświętsze Bóstwo, ale i chwalebne Człowieczeństwo. Uwielbiam Cię tu, obecnego między nami. Ty sam zapewniasz nas, że rozkoszą Twoją jest przebywać między synami ludzkimi. Spraw, by i moją radością było przebywanie przy Tobie, bym żyła Twoją ofiarą krzyżową, która dziś uobecniana była na ołtarzu. Niech i przez resztę dnia dzisiejszego serce moje pozostanie miłym Tobie tabernakulum. A ponieważ nie tylko Ty w nas, ale i my w Tobie przebywamy, spraw zatem, bym przez cały dzień była świadoma mojej głębokiej łączności z Tobą, bym nie żyła dla siebie, ale byś Ty, Królu mego serca, żył we mnie i przeze mnie działał skutecznie i święcie.

Jezu najdroższy, Żywy Chlebie dusz ludzkich, nasyć mnie Boskim Pokarmem i zjednocz mnie ze Sobą swoją miłością na wieki. Amen.

  1. Panie Jezu Chryste, Zbawicielu świata, który jesteś obecny pośród nas w Najświętszym Sakramencie jako nasz Bóg i nasz Odkupiciel, bądź wysławiony. W Tobie wypełnia się tęsknota całej ludzkości za bliskością Boga. Nie zawiodły się serca tych, którzy na Ciebie czekali. Przyszedłeś do nas, by być z nami, by zbawić świat i czło-wieka. Nie tylko na krótką chwilę zstąpiłeś na ziemię, ale pozostałeś z nami, jako nasz Pokarm, w Najświętszym Sakramencie.

Jezu, Chlebie żywy, któryś zstąpił z nieba, dziękuję Ci, że przyszedłeś, że wśród nas zostałeś. Miłuję Cię ponad wszystko, posil mnie i zamieszkaj w moim sercu na zawsze.

Wtorek:

  1. Panie Jezu Chryste, w czasie Ostatniej Wieczerzy, ustanawiając dar Eucharystii, dałeś świadectwo swej niezmierzonej miłości do ludzi. Dziś, klęcząc przed Tobą, wielbię Cię za Twoją niewysłowioną dobroć.

Wielbię Cię, teraz i na wieki, za ustanowienie Ofiary Eucharystycznej, która jest nieustannym źródłem naszej duchowej mocy.

Wielbię Cię, teraz i na wieki, za Twą sakramentalną obecność wśród nas, będącą zadatkiem naszego obcowania z Tobą w wieczności.

Wielbię Cię, teraz i na wieki, za sakramentalną łaskę Eucharystii, umacniającą nas w dążeniu do Wiekuistego Dobra.

Pragnę Cię wielbić teraz i na wieki każdą chwilą mego życia, o Jezu, Królu serc naszych, utajony w Boskim Sakramencie Miłości.

Przyjdź i napełnij mnie Sobą, bądź moją jedyną miłością. Niech żyję z Tobą, w Tobie i dla Ciebie. Amen.

  1. Panie Jezu Chryste, Ty jesteś pośród nas, lecz nasze oczy nie mogą w pełni dojrzeć Twego Bóstwa i Twego Człowieczeństwa. Jesteś obecny pod sakramentalnymi postaciami, prawdziwie, lecz utajony. Wiem jednak, że nadejdzie taki dzień, w którym ujrzymy Cię bez osłony chleba i wina, ujrzymy Cię takim, jaki jesteś. Zaprowadzisz nas na Ucztę wiecznego życia, napoisz nas ze źródła życia.

W naszej pielgrzymce do Niebieskiej Ojczyzny karmisz nas swym świętym Ciałem. Zostajesz z nami w świętej Hostii, aby nas cieszyć swoją obecnością. Dzięki Ci składam za ten dar niepojęty.

Jezu, Chlebie życia przeobfity, Źródło wiecznego zbawienia, Miłości nasza, przyjdź do mojego serca i zostań w nim na zawsze.

Środa:

  1. Jezu, Synu Boga żywego, wierzę, że jesteś prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie. Ty zostałeś z nami aż do skończenia świata, aby nieustannie składać Ojcu Niebieskiemu cześć i chwałę, a dla nas być pokarmem na życie wieczne. Boska Światłości, Boże naszych serc, ucieczko i pociecho nasza, do Ciebie wznoszę moją duszę, w Tobie pokładam nadzieję i wielbię Twą nieskończoną dobroć i miłosierdzie.

Udziel mi wielkiej czci i miłości Ciebie obecnego w Najświętszym Sakramencie. Zapal we mnie pragnienie przebywania z Tobą, tęsknotę za Tobą i łaknienie Ciebie, Chlebie życia.

Jezu, Boski pokarmie naszych dusz, prawdziwy Chlebie z nieba, który dajesz życie światu, nakarm mnie i umocnij. Chlebie Aniołów, Manno ukryta, utęsknienie naszych serc, napełnij mnie  swoją łaską, abym zawsze tylko Ciebie szukała, Ciebie pragnęła i kochała. Amen.

  1. Panie Jezu Chryste, utajony w Najświętszym Sakramencie, spełniłeś tęsknotę człowieka za bliskością Boga. Ty sam przybliżasz się do nas; w Eucharystii jesteś naszym Emmanuelem, czyli „Bogiem z nami”. Tu, w tabernakulum, rozbijasz swój namiot między naszymi ludzkimi troskami i radościami. Przez łaskę swej obecności przygotowujesz nasze serca na dzień, w którym bez osłony zobaczymy Cię w niebie. Karmisz nas Sobą, byśmy nie ustali w drodze do Niebieskiej Ojczyzny.

Jezu, Chlebie prawdziwy, nasz Emmanuelu, dzięki Ci składam za tak wielki dar Twej miłości.

Tylko Ty zaspokajasz pragnienia ludzkich serc. Nakarm mnie, bądź ze mną na zawsze, jedyna moja Miłości.

Czwartek:

  1. Panie Jezu Chryste, utajony w Najświętszym Sakramencie, z pokorą wyznaję moją wiarę w Twoją sakramentalną obecność wśród nas i składam Ci korne dziękczynienie za wielki dar Eucharystii, który nas uświęca i pomaga nam w wypełnianiu naszego powołania.

Słowami świętego Ojca Franciszka wysławiam Twoją miłość i wraz z nim oddaję Ci cześć i uwielbienie. Oto uniżasz się co dzień jak wtedy, gdy z tronu królewskiego zstąpiłeś do łona Dziewicy. Codziennie przychodzisz do nas w pokornej postaci. Co dzień zstępujesz z łona Ojca na ołtarz w rękach kapłana. I jak ukazałeś się świętym apostołom w rzeczywistym ciele, tak i teraz ukazujesz się nam w świętym Chlebie. Widząc chleb i wino oczyma cielesnymi, wierzę mocno, że jest to żywe i prawdziwe Najświętsze Ciało i Krew.

O Jezu, źródło wiecznego zbawienia, wielbię Cię za Twoją rzeczywistą obecność wśród nas i proszę: przyjdź do mego serca, udziel mi swojego życia, abyś Ty żył we mnie, a ja w Tobie. Amen.

  1. Jezu, Boski Pokarmie miłości, jesteś tu, obecny w Najświętszym Sakramencie. Zostałeś z nami do skończenia wieków, by nam okazać swoją miłość i obdarzać nas swymi łaskami. O Jezu najsłodszy, dzięki Ci składam z całego serca za Najświętszy Sakrament. Dziękuję Ci za niewysłowioną miłość Twoją, która cię skłoniła, byś nie tylko pozostał z nami, ale także nam się oddał na pokarm zbawienia. Za tak wielki dar Twojej miłości nikt Ci, dobry Jezu, nie zdoła godnie podziękować. A więc Ty Sam bądź naszym dziękczynieniem.

Jezu, Prawdziwy Chlebie z nieba, który dajesz nam życie wieczne, Ty nas jednoczysz ze Sobą na Świętej Uczcie, przyjdź i zaspokój głód mojego serca, miłującego Cię i spragnionego Twej obecności.

Piątek:

  1. O Jezu, miłości nasza, jakże Cię nie kochać z całego serca za niewysłowioną miłość Twoją. Ty w Najświętszym Sakramencie nieustannie zostajesz z nami, aby nas radować swoją obecnością. Dajesz nam swoje święte Ciało na pokarm, abyś-my mieli w sobie Twoje boskie życie. Każdego dnia przedstawiasz Ojcu Niebieskiemu swoją Ofiarę krzyżową, aby nam wyjednać miłosierdzie i łaskę. O dobry Jezu, kocham Cię ze wszystkich sił za Twój boski Sakrament. A jeśli widzisz, że moja miłość jest jeszcze za mała, to rozpal mnie swoją miłością, by żadne stworzenie nie zdołało oderwać mnie od Ciebie.

Jezu, Królu serc naszych, utajony w Boskim Sakramencie, przyjdź i nakarm mnie, bądź moją jedyną miłością, niech należę tylko do Ciebie.

  1. Panie Jezu Chryste, Ty w Najświętszym Sakramencie zostałeś z nami jako nasz Zbawiciel, rozdajesz hojnie swe łaski i zapraszasz do swego stołu, by nas karmić swym Ciałem. Jezu, najukochańszy Zbawicielu, wierzę, żeś jest prawdziwie i rzeczywiście obecny w Najświętszym Sakramencie. Uwielbiam Cię z najgłębszą czcią w tej prze-dziwnej Tajemnicy, w tej świętej pamiątce męki i śmierci krzyżowej. Składam Ci nieskończone dzięki za Twoją miłość, żeś za nas cierpiał i umarł, aby przez to nas zbawić. Odkupiłeś nas przez swą bolesną śmierć na krzyżu, Krwią swoją obmyłeś nas z grzechów i karmisz nas swoim świętym Ciałem, aby nas zjednoczyć z Tobą na zawsze. Jezu, jak mogę Ci się odwdzięczyć za tyle łask, które otrzymujemy od Ciebie, obecnego w Najświętszym Sakramencie? Bądź pochwalony i uwielbiony w każdym momencie, teraz i przez wszystkie wieki.

Boski Pokarmie, Źródło wiecznego zbawienia, przyjdź i zaspokój pragnienie mojego serca, zjednocz mnie ze Sobą w wiecznej miłości, by nic nie mogło odłączyć mnie od Ciebie. Amen.

Sobota:

  1. Cześć Ci oddaję, Boże miłości, Jezu prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie. Cześć oddaję Tobie, Panie nasz, któryś przyszedł do swoich, a swoi Cię nie przyjęli. Cześć Ci oddaję, Dobroci nieskończona, tyle cudów czyniąca dla okazania nam miłości. Wielbię Ciebie, o Jezu, z Aniołami i świętymi, i z nimi upadam u stóp Twego Ołtarza, by Ci oddać cześć, zaczerpnąć u Ciebie światła i prosić Cię o łaski. Z tego Ołtarza wołasz do nas: „Pragnę waszej miłości!” Oto jestem, Panie Jezu. Choć moje serce nędzne i małe, ale całe oddane Tobie. Miłość Twoja uczyniła Cię więźniem w naszych przybytkach. Opuszczasz je tylko po to, aby się oddać duszy wiernej Tobie i zakrólować w niej swą Boską miłością.

O Jezu, Manno z nieba, prawdziwy Chlebie dający życie, przyjdź i króluj w moim sercu. Niech Twoja łaska stanie się moim życiem na tej ziemi, a Twoja miłość niech będzie dla mnie wszystkim teraz i w wieczności. Amen.

  1. O Jezu, słodyczy niewymowna! Jak jeleń dąży do źródła, tak i ja tęsknię do Ciebie, bo tylko w Tobie znajduję pokój, którego świat dać nie może. Tylko w Tobie znajduję zdrój żywej wody dający życie wieczne. A już najbardziej moje serce tęskni za Tobą w Najświętszym Sakramencie. W Nim bowiem sycę się Twoją miłością, w Nim karmię się Chlebem mocnych na życie wieczne. Z tęsknotą czekam tej chwili, kiedy pod postacią Chleba przyjdziesz do mnie, a także gdy mogę przyjść do Ciebie i upaść do Twoich stóp, by Cię wielbić i kochać.

Pokarmie naszej drogi, Manno z nieba dająca życie, przyjdź i posil mnie, abym nie ustała w mojej pielgrzymce do Niebieskiej Ojczyzny.

ROZWAŻANIA
PRZED  NAJŚWIĘTSZYM  SAKRAMENTEM

Adwent

Panie Jezu Chryste, Zbawicielu świata, Ty jesteś obecny wśród nas jako nasz Bóg i nasz Odkupiciel. Bądź pochwalony naszym oczekiwaniem. W Tobie bowiem wypełnia się wędrówka Starego Przymierza i tęsknota całej ludzkości za bliskością Boga. W Tobie, o Jezu, dokonuje się Odkupienie. Twoje przyjście zostało obiecane już na początku dziejów ludzkości. Abraham jedynie z daleka mógł zobaczyć dzień, w którym rodzaj ludzki miał być pobłogosławiony w jego potomku. Dawidowi, wielkiemu królowi Izraela, dana była obietnica, że jego syn będzie panował nad wszystkimi narodami. Prorocy od dawna oznajmiali Twoje przyjście. Coraz wyraźniejszy stawał się Twój obraz: Syna Dziewicy, Przyjaciela biednych i udręczonych, Odkupiciela grzeszników, Męża boleści, Sędziego świata, Boga mocnego. Z pokolenia na pokolenie z nadzieją wyczekiwano Ciebie.

Dzisiaj mamy Cię pośród siebie. Pierwszy adwent spełnił się. Przyszedłeś do nas, aby być z nami, aby zbawić świat i człowieka. Nie zawiodły się serca tych, którzy na Ciebie czekali. Nie zawiodły się nasze serca. Nie tylko na krótką chwilę zstąpiłeś na ziemię. Przyszedłeś, aby pozostać z nami w Najświętszym Sakramencie dziękuję Ci, że przyszedłeś. Dziękuję, że zostałeś wśród nas, Boże nasz i Zbawicielu.

Panie Jezu Chryste, Ty jesteś wśród nas, ale moje oczy nie mogą w pełni dojrzeć Twego Bóstwa i Twego Człowieczeństwa. Jesteś obecny pod sakramentalnymi postaciami, prawdziwie, lecz utajony. Jesteś nie po to, aby nas sądzić, lecz by darować nam swoje łaski. W pokorze i w duchu pokuty pragnę zbliżyć się do Ciebie.

W Najświętszym Sakramencie spełniłeś tęsknotę człowieka za bliskością Boga. W Nim jesteś naszym Emanuelem, czyli „Bogiem z nami”. Tu, w tabernakulum, rozbijasz swój namiot między naszymi troskami i radościami. Nam, grzesznym, stajesz się bliski. Jesteś blisko, ponieważ w twojej Boskiej nieskończoności jesteś we wszystkich zakątkach ziemi wraz z Ojcem i Duchem Świętym. Ty wypełniasz niebo i ziemię.

Przez łaskę Twej obecności przygotuj nasze serca na dzień, w którym bez osłony zobaczymy Cię w niebie. Ujrzymy Cię takim, jaki jesteś. Obdarzysz nas nowym, przemienionym życiem, zaprowadzisz nas na Ucztę wiecznego życia, napoisz nas ze źródła życia. Będziemy Twoim ludem, a Ty w nas zamieszkasz. Nasza wiara znajdzie wypełnienie w Tobie, będzie oglądaniem Ciebie. Ujrzymy Twoje Oblicze, a w naszych sercach będzie wypisane Twoje imię. Będziesz naszym Bogiem na wieki, zanurzymy się w Twojej miłości, bo ona nie zna końca.

Prosimy Cię, Panie, przez Twe miłosierdzie, uwolnij nas od winy, zgładź nasze grzechy, zniszcz to, co nie pozwala nam zerwać z grzechem. Uświęć nas, napełnij nasze serca Twoja łaską, byśmy mogli Cię zobaczyć w czystej radości. Który żyjesz i królujesz z Bogiem Ojcem, w jedności Ducha Świętego, Bóg przez wszystkie wieki wieków. Amen.

Boże Narodzenie

Boski Zbawicielu, jak niegdyś pasterze przed Twoim żłóbkiem, tak i ja klęczę przed Tobą. Wiem, że tu, w Najświętszym Sakramencie, jesteś obecny jako Bóg i jako Człowiek, że dla nas narodziłeś się w Betlejem. Synu Wiecznego Ojca, dla naszego zbawienia stałeś się Człowiekiem. Przyszedłeś do nas nie dla naszych zasług, lecz aby nas zbawić przez swe miłosierdzie.

Przez grzech pierworodny byliśmy zagubionym plemieniem ludzkim. Lecz Ty sam zechciałeś dać Ojcu w niebie zadośćuczynienie za nas, którego nigdy nie moglibyśmy uczynić. Już przy przyjściu na świat ofiarowałeś się Boskiemu Ojcu. W żłóbku rozpocząłeś ofiarę życia, przyjąwszy postać sługi. Na krzyżu dokonałeś ofiary, stając się posłuszny aż do śmierci. Codziennie uobecniasz swą zbawczą Ofiarę na naszych ołtarzach, gdzie swoje Bóstwo i Człowieczeństwo ukrywasz pod postaciami chleba i wina. Cóż możemy Ci dać za wszystko, co dla nas uczyniłeś? Pragniemy sławić Twoje imię przez wszystkie wieki.

Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, przyszedłeś na ten świat dla nas, dla naszego zbawienia. Za sprawą Ducha Świętego przyjąłeś ciało z Maryi Dziewicy i stałeś się Człowiekiem.

Objawiłeś ogrom swej miłości nie tylko pasterzom z Betlejem. W Najświętszym Sakramencie darowałeś nam samego siebie, abyśmy wszyscy mogli do Ciebie przychodzić.

W czasie Twoich Narodzin ludzie mogli Cię poznać tylko przez wiarę, widzieli bowiem bezradne Dziecko owinięte w pieluszki i leżące w żłobie. My również poznajemy Cię w wierze. Wierzymy Twojemu słowu, że jesteś prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie. Boski Zbawicielu, uwielbiam Twoją miłość, która kazała Ci aż tak się uniżyć.

O Jezu, Ty pragniesz dokończyć w nas tajemnicy Twego Człowieczeństwa. Przez łaskę dajesz nam w niepojęty sposób udział w swoim życiu. Zachowaj w nas Twoje życie, Panie. Daj, abyśmy byli żywymi członkami Kościoła, Twego Mistycznego Ciała.

Jako Człowiek krótko przebywałeś między ludźmi, dzieląc z nimi trudy ziemskiego życia – obdarz nas, słabych i śmiertelnych, swoim życiem wiecznym. Przez swoje przyjście opromieniłeś ziemię radością – napełnij nasze serca łaską Twego nawiedzenia i objaw swą obecność tym, którzy na Ciebie czekają.

Boski Zbawicielu, Mędrcy znaleźli Cię jako małe Dzieciątko zrodzone w ubóstwie, a jednak uczcili Cię jako Króla wszechświata. Przed nami jesteś bardziej ukryty. Pod znakami tego Świętego Sakramentu zakryłeś nie tylko Twoje Królestwo w ubogim kawałku chleba, lecz również utaiłeś swoje Bóstwo i Człowieczeństwo. Mimo to wierzę, że jako Bóg i jako Człowiek jesteś tu obecny z ciałem i krwią, aby nam udzielać łask zbawienia.

Jako nasz Brat nie chciałeś odejść od nas i dlatego darowałeś nam ten Sakrament, przez który mieszkasz między nami. Codziennie zapraszasz nas do wspólnego stołu, do Świętej Uczty, w której dajesz się nam pod postacią Chleba Życia, sam siebie dajesz nam na pokarm. Ty jesteś prawdziwym chlebem niebieskim, który Dobry Ojciec daje swoim dzieciom, albowiem Chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu. (J 6,32)

Gdy przychodzisz do nas w Komunii świętej, nosimy Cię w naszych sercach, podobnie jak ongiś Maryja nosiła Cię pod swoim sercem, będąc brzemienną. Jezu Chryste, daj mi wielkie zrozumienie Twojej obecności w naszych sercach. Daj mi zrozumienie głębokiej tajemnicy Twojego zjednoczenia z nami w Komunii świętej

Panie Jezu Chryste, Jednorodzony Synu Boga, jak w niepojętej miłości na słowo przyzwolenia wypowiedziane przez Maryję przyjąłeś mieszkanie pod Jej sercem, tak dziś na słowa przemienienia, wypowiadane przy ołtarzach przez Twoich kapłanów zstępujesz na ziemię, a jako Baranek ofiarny za nasze grzechy jesteś stale obecny wśród nas pod postaciami chleba i wina. Przyjmij zaproszenie do mego serca i daj mi te łaskę, abym Cię przyjmowała zawsze czystym sercem i stała się godna udziału w Twoich obietnicach.

 

 

Każda Eucharystia uczy nas bezinteresowności. Bo czymże możemy się Panu odpłacić za dar Najświętszego Sakramentu? Każda Msza św. jest sakramentem miłości bezinteresownej, gdzie dobry Bóg zaprasza do siebie wszystkich: ubogich, ułomnych, niewidomych, słabych. W tym klimacie Eucharystii uczmy się otwierać szeroko serce dla wszystkich.

Jezus miłuje nas do końca, aż po oddanie życia, na swoją miarę, aż do ofiary z samego siebie; miłuje bez warunków i nie czekając na wzajemność.

Duszy naprawdę kochającej Jezusa nie wystarczy być codziennie na Mszy świętej i przyjąć Komunię świętą. Miłość będzie ją przynaglać do tego, by choć jeszcze raz w czasie dnia znaleźć się u stóp Jezusa Eucharystycznego. Jezus cieszy się niezmiernie z takich odwiedzin i rezerwuje odwiedzającym Go przeobfite łaski i dary. Ręce Jego są pełne skarbów. Pragnie je rozdać duszom i bardzo Go boli, że tak niewielu przychodzi Go odwiedzić, a tym samym dać Mu sposobność do obdarowania.

Wanda Malczewska, nasza świątobliwa rodaczka (+1896) od 1871 roku codziennie chodziła na adorację Najświętszego Sakramentu. pewnego razu rzekł do niej Pan Jezus:

„Odrodzenie waszej Ojczyzny, jej rozkwit i utrzymanie się w niezależności zależą od zjednoczenia się ze Mną przez życie eucharystyczne. Godzina adoracji odprawionej dla uczczenia Mnie utajonego w Najświętszym Sakramencie i dla oddania czci Matce Bożej jest dla Mnie niewypowiedzianie radosną. Dusze praktykujące to nabożeństwo są dla Mnie milsze nawet niż Jan Apostoł, Mój ulubieniec, który przy Ostatniej Wieczerzy położył swą głowę na Moim Sercu. Jan widział Mnie osobiście, nic więc dziwnego, że Mnie kochał i tulił się do Mnie. Dusze zaś adorujące Mnie w tabernakulum widzą tylko przybytek, gdzie mieszkam w postaciach sakramentalnych i słyszą tylko głos Mój wewnątrz duszy, a jednak wierzą, że jestem tu żywy, że im wszystko dać mogę i miłują Mnie miłością wyższą, przytulają się do stopni ołtarza Mojego z taką wiarą, jak Jan do Mojej piersi i odchodzą stąd pocieszeni w smutkach, rozłzawieni radością i umocnieni do wszelkich walk życiowych. Szczęśliwe te dusze… szczęśliwsze od aniołów w Niebie… Ja też ich kocham więcej niż całe zastępy mieszkańców Niebios.

Wytrwajcie w tym nabożeństwie, a ubogacę was cnotami, przeciwnymi grzechom głównym… Dam wam moc do zwyciężania pokus wszelkich… i cierpliwość do znoszenia wszelkich bied i prześladowań. Nabożeństwo adoracyjne rozszerzajcie w rodzinach i gdzie tylko możecie. Niech ono się stanie codziennie potrzebą waszą.

Obudziwszy się w nocy, przenieście się myślą do kościoła i odwiedźcie Mnie w tabernakulum, które Aniołowie we dnie i w nocy otaczają! W ciągu dnia, zajęci pracą, nie możecie pójść do kościoła. Idźcie tam myślą. Odwiedźcie Mnie! W drodze jesteście, spotkacie kościół, wstąpcie, jeśli otwarty, a jeśli zamknięty, wejdźcie tam myślą i serdeczny uczyńcie Mi pokłon… Nawiedźcie Mnie!”

„Po tych słowach – pisze dalej Wanda Malczewska – Pan Jezus kazał mi to na piśmie podać księdzu proboszczowi. Wzniósł się potem wyżej nad ołtarz, przeżegnał nas i zamienił się w hostię z napisem:

TU JESTEM ŻYWY!

W końcu hostia zniknęła. Widziałam tylko główki aniołów i słyszałam śpiew: Święty, Święty, Święty!”

 

Siostrze Józefie Menendez skarżył się Pan Jezus na obojętność ludzi:

„Z miłości do nich zostałem jak więzień w tabernakulum. Od dwudziestu wieków mieszkam w nim dniem i nocą zasłonięty postaciami chleba i ukryty w hostii, znosząc z miłości zapomnienie, samotność, wzgardę, bluźnierstwa, zniewagi, świętokradztwa.

Dusze drogie, dlaczego jesteście tak zimne i obojętne na Moją miłość? Wiem, że wciąż zaprzątają was potrzeby waszej rodziny, waszego domu, wymagania światowe. A jednak, czyż nie znajdziecie chwilki czasu, aby Mi dać dowód miłości i wdzięczności? Ach, nie dajcie się pochłonąć tysiącznym błahostkom i znajdźcie wolny moment na odwiedziny i przyjęcie Więźnia miłości!”

Jezus kocha nas tak bardzo. Za nas życie oddał w męczarniach niewysłowionych. Z miłości dla nas został w Eucharystii i stał się naszym pokarmem. Taka miłość domaga się od nas zajęcia zdecydowanego stanowiska. A ponieważ ludzie nie potrafią czy też nie chcą postawić sprawy jasno, zmuszają Jezusa nawet do próśb. Prosi On o miłość i zrozumienie!

„Ileż dni – skarżył się Józefie Menendez – będę musiał czekać, aby ta czy inna dusza przyszła Mnie odwiedzić ukrytego w tabernakulum i przyjąć Mnie do serca swego. Przez ile nocy będę pragnął jej przyjścia! A ona da się pochłonąć swym zajęciom, opanować niedbalstwu albo przejąć się zbytnio obawą o swe zdrowie i nie przyjdzie! Duszo kochana, oczekiwałem cię, by ugasić Moje pragnienie i pocieszyć się w smutku, a ty nie przyszłaś!”

 

Do siostry Benigny Konsolaty powiedział Pan Jezus, że On ma ludzkie Serce i że tęskni za naszą ludzką miłością. Pouczył ją, że w Niebie ma dużo miłości ze strony Aniołów i Świętych, a mimo to przychodzi szukać miłości na ziemi, bo tu na ziemi miłość jest dobrowolna. Aniołowie i Święci w Niebie, ponieważ widzą Go twarzą w twarz, nie mogą Go nie kochać. Kochają Go z konieczności. Człowiek zaś, jak długo żyje na tej ziemi, może Jezusa kochać, ale może też odmówić Mu swej miłości. Dlatego właśnie ta dobrowolna miłość serca ludzkiego tak wiele dla Niego znaczy i tak wysoko ją sobie ceni.

 

Do Janiny Ludwiki Rammonet, zamieszkałej w miejscowości Kerizinen (Francja), w roku 1962 mówił Pan Jezus:

„Częściej przychodźcie do stóp Mych ołtarzy, a usłyszycie uderzenia Mego Eucharystycznego Serca. Serce Moje, które w Hostii żyje, jest stałym i wiecznym cudem. Czegóż jeszcze pragniecie?

Pragnę dusz. W waszych duszach chciałbym obudzić miłość do EUCHARYSTII. Przybliżcie się tylko z ufnością. Dusz bojaźliwych nie kocham… Przychodźcie mimo waszej duchowej nędzy, mimo waszych błędów.

O, jakże samotny jestem w Mych tabernakulach z kamienia!

Kochajcie Mnie za tych, którzy Mnie nie kochają; także za tych, którzy Mnie prześladują. Gdyby dobrzy byli lepsi, nie byłoby tylu złych. Ale i dobrzy tylko wtedy będą lepsi, kiedy czcić będę więcej i kochać bardziej Moje Boskie Serce ukryte w Najświętszym Sakramencie.

Przyjaciele Mego Serca, przychodźcie do Mego tabernakulum. Chce wyjawić wam niegojącą się ranę Mego Serca. Jest to rana krwawiąca, zadana przez jeden z waszych grzechów. Jest to bardzo bolesna rana, podobnie jak łzy, które wyciskają Mi dobrzy, nazywający się Moimi przyjaciółmi. Ta rana, to OZIĘBŁOŚĆ SPRAWIEDLIWYCH, Mych przyjaciół. Ach, jakże boleśnie ranią Moje serce przez to, że z zimnym wyrachowaniem wydzielają Mi swoją miłość. Ach, jak nieszczęśliwe są te dusze! Lodowate zimno je uśmierca i równocześnie rani Moje serce. Oni nie wiedzą, co mają powiedzieć Mnie, Więźniowi miłości. Odchodzą i pozostawiają Mnie samego w walce z Moimi śmiertelnymi lękami, tak jak niegdyś apostołowie.

Wy, którzy jeszcze w sobie nosicie płomień niebiańskiej miłości, zlitujcie się nade mną. Wszędzie poszukuję dusz wiernych, apostolskich, którym mógłbym się zwierzyć, ale znajduję ich tak mało, bo otwarcie mówię, że Ja wykupuję i uświęcam dusze przez krzyż. Przed krzyżem jednak wzdraga się większość Mych przyjaciół. Ale wy, którzy Mnie szczerze kochacie, zaofiarujcie Mi waszą miłość, wasze ofiary, wasze pragnienia świętości. Bądźcie pocieszającymi Mnie aniołami. Podpierajcie Mnie w Moim mistycznym konaniu. Przyjdźcie i patrzcie – oto serce, które nigdy nie przestawało was kochać”.

 

Do Matki Vogl, świątobliwie zmarłej Bawarki, powiedział Pan Jezus:

„O ile ci czas pozwoli, staraj się spędzać chwile przed tabernakulum, gdzie Ja, Więzień miłości, siedzę na tronie. Duszę, która Mnie często odwiedza w Moim więzieniu, UWOLNIĘ OD NIEWOLI SZATANA”. (11.05.1938)

Gdy dzisiaj wstąpisz do kościoła, wzbudź taką intencję: Chcę klęczeć przed wszystkimi tabernakulami, które są, które były, które będą i które być powinny. I ofiaruj tę drogocenną Krew jako wynagrodzenie i zadośćuczynienie za wszystkie grzechy świata przez najczystsze ręce Maryi”.

Pan Jezus sam podsuwa nam tu, co czynić, gdy uklękniemy przed tabernakulum. Ale pamiętajmy, że nie to jest najważniejsze, co my jesteśmy w stanie powiedzieć Jezusowi. Najważniejsze jest samo nasze przyjście do stóp Jezusa w tabernakulum. Miłość podpowie nam, co Jezusowi powiedzieć. A zresztą, możemy milczeć przez Nim. Jezus przenika nasze serce i wie, ile jest w nim miłości. A tylko i miłość Mu chodzi!… Słuchaj też tego, co Jezus ma ci do powiedzenia. On przemówi na pewno, gdy ty zamilkniesz. Może szepnie ci cicho do serca:

„Synu, daj Mi serce twoje! Kochaj Mnie! Wszystkiego mam pod dostatkiem, brak Mi tylko serca twojego, to znaczy twojej dobrowolnej miłości. Niczego od ciebie nie chcę, tylko miłości”.

Mów więc prosto: MÓJ JEZU, KOCHAM CIĘ! I nie martw się, że ci nic więcej nie przychodzi do głowy. Powtarzaj Jezusowi wciąż to samo: że Go kochasz i że chcesz Go zawsze kochać. Pamiętaj też, że słowa twoje nie musza być owiane jakimś słodkim uczuciem. Nie uczucie jest tu ważne i miarodajne, lecz twoja wola. CHCIEĆ KOCHAĆ TO ZNACZY JUŻ KOCHAĆ.

Słodkie uczucie może być ci dane w nagrodę za wytrwałość, ale jego nieobecność nie zmniejsza miłości, podobnie jak jego obecność wcale miłości nie zwiększa.